 |
|
01. System |
|
System wyzysk System niewolnictwo System korupcja
System krew System kontrola System niewolnictwo System korupcja
System wyzysk
System ty
Sam przeciwko wszystkim
System wyzysk System kontrola System rasizm
|
|
02. N.U.E.R.H.A. |
|
Wiesz jaki to czas
To nowa era to czas ludzi cienia
Korupcja drąży dzieło zniszczenia Terror jak
kula - gwałci, rozdziera Ludzie bez twarzy, głosu, sumienia System
wyzysku kastracja duszy Fałszywy bóg ten, któremu służysz Oddajesz
wszystko, wszystko i więcej Kim jest ten święty ze złotem w ręce
Ty
nic nie wiesz, nic nie wiesz Nic nic nie wiesz
To nowa era to czas ludzi cienia Chaos i
pustka, cena zbawienia Szybko i szybciej bez połączenia Źródeł
korzeni Sensu istnienia
To nowa era to czas ludzi cienia
Wiesz
jaki to czas
Naiwny, niechciany, kretyn, przegrany Kto z głową w
chmurach Kto sfrustrowany Kto jest na górze kogo już nie ma Kto stoi
murem na straży nieba
Kto, kto
Ty nic nie wiesz, nic nie
wiesz Nic nic nie wiesz
Tu każdy krok, każdy głos każde życie Wszystko w tych rękach,
które na szczycie Ich święta wojna, gwałt w imię prawa Teoria spisku
rozdarta rana
Wstań, to nowy czas
Masz to masz
|
|
03. Jesteś...? |
|
Jesteś jak cierń we
mnie Jak tępy ból duszy Mówisz do mnie, mówisz do mnie, Mówisz do mnie Kim jesteś , kim
jesteś Kim chcesz bym był
Chcesz być jak głos boga Jak ten, który
wie, który zna Moje serce, moje życie, moje imię, Smak bólu, smak strachu,
smak końca
Kim ty jesteś Kurwą jesteś Kim ty jesteś Nikim
jesteś
Nie mam już nic w sobie Nic w sobie już nie mam Rozdarty,
przeklęty Przez ciebie na zawsze Popatrz ja odchodzę Chcę zasnąć,
zapomnieć
Twój głos Twój gniew Twój wzrok na mnie
Sam jeden
przeciwko tobie Sam jeden stoję Syn niewierny ojca, który kłamał i
zdradził To jest jak cios w porządek i ład Jak eksplozja, tak jak trwały
ślad Deklaracja niesubordynacji i wojny Głos gorący, niepokorny To jest
mój głos Tak teraz nie bedę
|
|
04. Dzisiaj Mnie Kochasz, Jutro Nienawidzisz |
|
Nie chcesz nie rozumiesz Tego co mówię ty nie
przyjmujesz Stoisz z boku, ja w amoku Jestem jedną myślą, ta myśl jest
słowem Jedynym napędem myśl jest powodem Tego, że jestem, że
żyję Wyrzucam paranoję, którą umysł kryje Nie mam dla Ciebie nic poza
sobą Nie mam dwóch twarzy nie jestem tobą Nie potrafię rozśmieszać do
bólu Skurwielu nie przebijesz głową tego muru Słyszałem te słowa sto
tysięcy razy
Nie chcę zrozumienia, pocieszenia Iluzji istnienia,
pustego uwielbienia Jestem kim jestem inny nie będę Z tobą, bez ciebie -
decyzje podjęte Czekasz na Mesjasza, na cudowne zbawienie Twój bunt w
telewizji, twój błysk i olśnienie Dzisiaj mnie kochasz jutro
nienawidzisz Dzisiaj mnie pragniesz jutro się wstydzisz To jest mój krzyk,
mój głos, moje życie W tych słowach chcę słyszeć serca bicie Ciągły sygnał
jest początkiem końca Człowiek - roślina - myśl konająca To głos ostatni,
ja tak się czuję To nie dla Ciebie, nie wytrzymuję Bez znieczulenia sam
siebie zszywam Tracę siły, czuję że przegrywam
Dzisiaj mnie kochasz,
jutro nienawidzisz Dzisiaj mnie pragniesz jutro się wstydzisz
Spadam w
dół bez zabezpieczenia Tu nikt nie czeka nie widzę swego cienia Nie wiem
więcej niż kiedyś wiedziałem Odpowiedzi na pytania nigdy nie
poznałem Dlaczego samotność zawsze tak blisko Zawsze przy mnie gdy upadam
nisko Myślę i czuję znów myśl odlatuje Słyszysz jak umysł nieustannie
pracuje
Dzisiaj mnie kochasz jutro nienawidzisz Dzisiaj mnie pragniesz
jutro się wstydzisz
Bunt i prowokacja tak ciebie bulwersuje Zabijcie skurwysyna on
tu nie pasuje Zbędne ogniwo chorej ewolucji Ziarno chaosu, sen o
rewolucji Wiem jak zginął X, Lennon, wielu innych Świat szukał ofiar,
świat szukał winnych Wiem jak zginął X, Popiełuszko, wielu innych Świat
szukał ofiar, świat szukał winnych
Połamane kwiaty, które żyją
samotnie Każdego z nas wiatr kiedyś dotknie
Dzisiaj mnie kochasz jutro
nienawidzisz Dzisiaj mnie pragniesz jutro się wstydzisz Słyszałem te słowa
sto tysięcy razy Widziałem uśmiech na jej suczej twarzy I palec środkowy
wyciągnięty w tym kierunku Pluła na mnie kurwa, ja nie mówię o
szacunku
Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz Dzisiaj mnie
pragniesz, jutro się wstydzisz
|
|
05. Nie Było |
|
Gdzieś na dnie Taki jak ty
Rozdarty, słaby, złamany, zły Zaszczuty w
świecie paranoi i strachu Ambicji, honoru i walki
Czuję się odarty z
uczuć Z moich myśli, zgwałcony Mentalnie poniżony Oszukany przez tych, którym
Swoje życie oddałem i ślepo ufałem Przez wszystkich moich ludzi, Których tak bardzo
kochałem
Przed nikim czoła nie chylę Odrzucam te chwile I wszystkie
słowa, którymi Złamali, opętali Odrzucam boga, dogmaty, Świętości,
herezje Odrzucam pustą poezję Wszystkie ich oczy puste
Ich nigdy,
nigdy nie było Nigdy nie było, nigdy nie było Miłości nigdy nie było I
ciebie nigdy nie było Miłości nigdy nie było Nas nie było
Ich nigdy
nie było
Tu gdzie jestem już nikogo nie ma Tak jak kiedyś powiedziałeś
zostałem sam Chcesz wiedzieć jak jest? Tu gdzie jestem już nikogo nie
ma
Ich nigdy nie było
Nie ma mnie dla waszych państw,
Systemów, religii, granic, Podziałów, korporacji, pogardy, wyzysku,
Kłamstw. Dla was nigdy się nie Narodziłem , nie byłem, nie żyłem.
Z miejsca, w którym już nikogo nie ma.
NUERHA. Ich nigdy nie było
|
|
06. Skurwiel |
|
Spierdalaj skurwielu okradłeś
mnie
Myśli płyną nikt nie zatrzyma tych, które żyją Żyją we
mnie poza mną, beze mnie Bez kontroli, niewoli Rzucam granat wybuch
boli Sam siebie przebudzić z letargu Sam siebie ze snu
zakamarków Odciąć wszystko co chore Chronić słabe, zranione Być tym co
niepoliczone
Spierdalaj skurwielu okradłeś mnie
Myśli puste tych
unikam Wbijam się w sedno, głęboko wnikam Potrzebuję iskry, chcę rozpalić
ogień Rozjaśnić mrok, który noszę w sobie Połamane życie, wykręcona
myśli Ofiara gwałtu i nienawiści Ofiara gwałtu i
nienawiści
Spierdalaj skurwielu okradłeś mnie
Znam te ręce, te
nade mną Znam te oczy, te nade mną Dobrze wiesz , że wiem Wiem co mi
zabrałeś Wiem co odebrałeś I ty dobrze, kurwa, wiesz, że wiem I ty
dobrze, kurwa, wiesz, że wiem
Spierdalaj skurwielu okradłeś
mnie
|
|
07. Patrz |
|
Jak kontrolować to co do mnie dociera,
Wbija się we mnie, zmienia mnie, Zostawia trwały ślad? Jak trzymać z daleka
od siebie to Wszystko co wykręca moje życie i myśli. Czuję się bezbronny, jak
otwarta rana Narażony na infekcje i zatrucia. Osaczają mnie informacje, hasła,
prawdy, Zasady i świętości i tak boleśnie czuję, Że odstaję, że nie pasuję.
To wszystko wiem tylko ja. Na zewnątrz, wciąż ten sam wpasowuję się,
Doganiam, zmieniam całego siebie dla ciebie, Jestem zesztywniały ze strachu. Czuję, że
pierwsze uderzenie, Które nadejdzie rozbije mnie na części Jak porcelanowy dzban
i żadna siła Mnie nie pozbiera. Przyklejony uśmiech, nienaturalny krok, Fałszywe
gesty - oni cały czas mnie obserwują, Oceniają i jednym słowem mogą Zrobić ze
mną wszystko. Bezsilność pojawia się najczęściej. Wiem, że mnie okradają,
Wysysają moje soki, wykorzystują. Mała część chorego systemu - Wymienialna w
każdej chwili Do zastąpienia przez nowy model. Posłuszny, oddany, przekupny i
służalczy. Chcę wyrzucić z siebie to wszystko. Wszystko co wiem. Miliony
niepotrzebnych pojęć i połączeń, Słów, które określiły i na zawsze ułożyły.
Zablokowały myśli na wiele długich lat. Mój bunt jest świadomy i bolesny.
Czuję go całym sobą, Rozdziera mnie na części - To stan wojny i chaosu. To
tworzenie siebie od nowa, Ucieczka i powrót, nienawiść i miłość. Kim jestem?
Tak często czuję się Nikim i wszystkim jednocześnie. Niewolnik w wirtualnych
kajdanach - Nie widzę ich, ale czuję. Zrywam, aby zaraz dać sobie zapiąć nowe.
Dlaczego tak często źle o sobie myślę, Gardzę sobą i wstydzę się siebie.
Wiecznie porównuję, analizuję, rozgryzam - Pierdolone szaleństwo, kto to
stworzył? Kim są Ci, których nie widzę, Ci których oddech czuję na plecach.
Szybko, szybciej - nie odwracaj się, Biegnij, patrz przed siebie, nie pytaj.
Czerń, biel, czerwień, tysiące Kolorów, imion i nazw. Czuję się wolny do
momentu kiedy Linia mojego życia natrafia na mur Wtedy plączą się i ze
strachu chowam Się w sobie na wiele długich dni i nocy. Są ciągle takie miejsca,
które znam tylko ja. Jestem naiwny, prosty, infantylny I pierdolę to, że tak
nie wypada, Że to nie na miejscu. Szukam naturalnego stanu. Wolność, chaos,
niewiedza I pustka i tylko nie patrz na mnie Nigdy więcej w ten
sposób.
Jestem czymś co było, co jest i co będzie. Jestem jedyną rzeczą
stałą. To czego chwytam się w chwilach Ostatnich jest głęboko we mnie. Nigdy
tego nie poznasz, Nie dotkniesz, nie ujarzmisz. To jest druga strona - Niewielu
tam przechodzi. Przyparci do muru jesteśmy niebezpieczni. Totalne szaleństwo,
destrukcja. Niekontrolowany wybuch, Który rozrywa wszystko dookoła - Niszczy
każdy element systemu - Nic nie buduje, nie tworzy. Jest jak wzburzona rzeka,
której nikt Nie zatrzyma, przepełniona upokorzeniem, Wstydem i goryczą wyrywa
się ze starego koryta. Widziałem jak zalali ulice i drogi, Wszyscy płynęli w
tym samym kierunku. Wszyscy chcieli jednego, za wszelką cenę Uwolnić się od tego, który
zabił ich matki, Ojców, siostry i braci, spalił Ich ziemię, napluł na groby. Byli
gotowi na wszystko. Krew, ogień i kamienie. Dzieci, kobiety, mężczyźni.
Oszukani i doprowadzeni do Ostateczności są razem. Przez krótką chwilę byłem z
nimi, Zaciskałem pięści, krzyczałem. Dzisiaj patrzę z daleka, Wiem, że na
gruzach tego co zniszczyli Wyrośnie nowa bestia i tylko kwestią Czasu jest to
kiedy zacznie wysysać Z nich soki, całe piękno i energię.
|
|
08. Gdzie Jesteś |
|
To, że ciebie nie ma To
wielka strata
Powiedz, powiedz, powiedz gdzie jesteś Powiedz gdzie jesteś,
jesteś
Pomyśl kto nadaje, podaje Kto kamufluje, zagłusza,
sprzedaje Wykręca skonsyl na ustach Podjudza, podkręca Wolność jak
dziwka stoi pod murem Ręka skurwysyna w łeb pakuje kulę Zagłusza ,
decyduje Na niewinność pluje Tego który zmieniać chce ciągle ktoś
katuje Zadręcza, ściąga w dół Molestuje
Powiedz gdzie
jesteś
Więc stoisz na krawędzi upadku i nędzy Sam przeciwko
wszystkim W świecie pieniędzy Głowa oszalała bije w ciemność, w
mur Następny brat spada prosto w dół Ile jeszcze czarnych worków na
ulicy Niewinność kona, płacze Niewinność krzyczy Patrzcie, skurwysyny,
to jest dzień ostatni Patrzcie, to jest wasz dzień ostatni
Powiedz
gdzie jesteś
To pieśń dla moich ludzi, dla ludzi To wszystko dla moich
ludzi To pieśń dla tych, którzy są blisko Dla nich z siebie Dla nich
wszystko Dla was z siebie Dla was wszystko
Twój głos tutaj nigdy
nic nie znaczył Głos takiego jak ty tutaj nigdy nic Przez nich poniżony
zapomniany, wykreślony W tobie dla nich nigdy nic
To pieśń dla moich
ludzi....
To tak boli Moje wnętrze ból rozdziera Ciągle czekam na
ciebie Ty tak młodo umierasz To jak czarna dziura jak pęknięta wątła
nić Tam gdzie kiedyś było wszystko teraz nie ma nic
Powiedz, powiedz,
powiedz gdzie jesteś Powiedz gdzie jesteś, jesteś
|
|
09. Wszystko |
|
Nie ma dni Nie ma
nocy Jest krzyk i morze przemocy Są oni z kamieniami w rękach Ulica,
która przed nikim nie klęka Słowa puste, splamione Obietnice
niespełnione Dla nas nie ma dni i nocy, Nie ma dla nas i dni nocy
To
wszystko co dla ciebie mam Sam jeden jestem sam
To koniec tego
świata W twoich oczach nie mam brata Koniec dla mnie, dla
ciebie Ostatni taki znak na niebie Nikt nie zagłuszy nie
zatrzyma Wojny, którą w sobie skrywam Sprzedał dzieci dla brudnej
polityki Tak umarł kwiat Słychać krzyki
To wszystko co dla ciebie
mam
Jestem dla was celem doskonałym Jestem dla ciebie celem
doskonałym Jak bardzo chcesz bym odszedł Jak bardzo chcesz bym
zniknął
Ile jest sposobów zabijania Ile znasz sposobów
zabijania Jak bardzo chcesz bym odszedł Jak bardzo chcesz bym zniknął
To wszystko co dla ciebie mam
|
|
10. Z Ukrycia I Cienia |
|
Współczesne niewolnictwo,
hiperkorupcja Fałszywa religia, plastikowa rewolucja Skurwiele nas
poniżają Z ekranów obiecują nic nie dają To jest tuż obok za moimi
drzwiami Każdego dnia bliżej między nami Patrzę jak słowa płyną kanałami
Skurwieni do granic dalej już nic nie ma Wyciągam brudy z ukrycia i
cienia Generacja X, generacja stracona Tak oni stworzyli kolejny
slogan Umywają ręce więc żyjesz zapomniany Dziecko betonu, kurwy i
bramy
Tak jest, tak było i tak będzie Mówią, że tak żyją
wszędzie
Stworzyłeś ten system więc karm jego dzieci Przypatrz się
uważnie ludzie to nie śmieci Nic im nie dajesz bierzesz coraz
więcej Wyciągasz do nich lepkie, chciwe ręce Czy wiesz jak żyją jak
chcieliby żyć Kim oni są, kim mogliby być To ty tworzysz zło i karmisz nim
ulicę Psychoza strachu przekracza granicę Zgarbieni z głowami przy
ziemi W pogoni za jutrem zastraszeni
Nie znam dnia i nie znam
godziny Nie udaję i nie mam siły Wyrzucam słowa proste nie wiem gdzie
trafiają Nie wiem czy coś burzą nie wiem czy zmieniają Milczenie jest
zgodą więc koniec milczenia Wychodzę sam z ukrycia i cienia Pierdolę
system porządek i ład Idę w ciemności tam gdzie ślad
Z ukrycia i
cienia idę sam Pierdolę system porządek i ład Pierdolę wasz system
porządek i ład
|
|
11. W Tobie |
|
W tobie niczego dla mnie nie
było Dzisiaj samotność pustka łzy Dzisiaj samotność i łzy
Czy
widziałeś jak się spaliłem Doszedłem do końca i powróciłem Nie uciekałem,
zapominałem Burzyłem niszczyłem budowałem Przez ból z tobą
połączony Zdradzony, przez życie upodlony Wracam zupełnie, zupełnie
inny Sam ze sobą bo dzisiaj przed tobą Człowiek, któremu duszę
wyrwałeś Całe piękno zniszczyłeś, wyssałeś Teraz ciebie nie ma i
zapomniałeś Że byłem, tak, że żyłem Że kochałem, siebie
oddawałem Każde słowo z duszy wyrywałem Gotów poświęcić dla ciebie
wszystko Zawsze przy tobie, zawsze blisko Znałeś mnie lepiej niż ja sam
siebie Wiedziałeś o rzeczach, o których nikt nic nie wie I sprzedałeś mnie
za grosze marne Sprzedałeś mnie za gówno marne W tobie niczego dla mnie
nie było Dzisiaj samotność, pustka, czerń Dzisiaj samotność i
czerń
W tobie niczego dla mnie nie było Dzisiaj samotność, pustka,
łzy Dzisiaj samotność i łzy
Sam przed światem na kolanach Ty jak
gangrena w moich ranach Jak pasożyt, który żywi się ludzką krwią Dałem
palec zabrałeś całą moją dłoń Pochłonąłeś umysł i ciało I ciągle tobie
było za mało Dlaczego zabiłeś sny i marzenia I dziecko, które wierzy, że
świat zmienia
W tobie niczego dla mnie nie było...
|
|
12. Ostatni Dzień |
|
Jesteś tylko ty Ostatni dzień Jesteśmy tutaj sami
Nikogo nie ma Poza nami Jestem ja i ty
Tylko ja i ty I czuję jak Ich cały świat spada Nam na
głowy
Ich cały świat Cały świat
Jesteś tylko ty Tylko
ty Jesteś tylko ty Tylko ty I czuję jak Jak cały świat Spada nam
na głowy
Ich cały świat spada Nam na głowę
Tylko ty Tylko ty
jesteś Tylko ty jesteś
|
|
13. Manipulacja |
|
Nie dla mnie twoje słowa
Twoje gesty Puste poglądy fałszywe protesty Deklaracje poprawy chorej
sytuacji Nikt tu nigdy nie miał i nie będzie miał racji
Tu każdy
skurwysyn ciągnie w swoją stronę Nikt nie jest ważny - ja ich wszystkich
pierdolę I stoję jak stałem - nieosiągalny Jak chory, trędowaty Dla
nich nietykalny
Widziałem jak wczoraj Szczał na wasze groby Tak
dzisiaj kolejne uwielbienia dowody Miliony nich dają więcej niż mają Znam
takich, którzy za życia umierają
To więcej niż wściekłość to nagie słowa
prawdy Rzucone w oczy fałszu i pogardy W twarze tych, którzy kradną
wyrywają Ostatnią kroplę krwi Z człowieka wysysają Ludzie wierzą w to
co słyszą, wierzą w to co widzą W tych, którzy poza wizją z nich
szydzą Znam skurwysynów, którym nie podałbyś ręki To oni sprzedają boga i
dźwięki To manipulacja Mistyfikacja Kolejna ich gra Degradacja To
manipulacja Segregacja Kolejna ich gra Dyskryminacja
Wszystkich
ich pierdolę
Nie ma innych słów Nie ma innych słów
Kim jesteś
tam u góry Następny pan bóg - dyktatury Pierdolony król życia,
śmierci Poznałem dzieciaka zaciskał pięści Ty go nie widzisz i nigdy nie
widziałeś Ale to jest ta chwila, której zawsze się bałeś Ty mnie nie
widzisz i nigdy nie widziałeś Tak to jest ten dzień, którego zawsze się
bałeś
Cierpliwość ja nie mam cierpliwości Przestań mi mówić o
szacunku, równości Cierpliwość ja nie mam cierpliwości Przestań mi mówić o
pokoju, wolności
Nie ma innych słów, nie ma innych słów Nierozumiesz
Poznałem dzieciaka zaciskał pięści...
Dla
dzieciaków, które żyją - nie ma innych Dla dzieciaków, które wierzą - nie ma
winnych Ich nigdy nie oszukasz, nie okłamiesz Nie ma innych Nie ma
winnych
|
|
14. Showshit |
|
Sweet Noise oni nam kurwa pokażą
Im się wydaje,
że mogą nas okłamywać Mogą wyciągać nasze pieniądze dając w zamian gówno Kompletnie
nic Ale sytuacja się zmieniła Ludzie mają otwarte oczy, otwarte uszy I
otwarte głowy i nie chcą więcej tego shitu przyjmować Paranoja - jednym
słowem można określić tę całą sytuację
Prawdziwi muzycy, którzy swym
fanom mówią - spierdalaj Nie mają czasu dla nas Nie potrafią wyjść z nami
porozmawiać Bo już czekają mercedesy, rollexy, imprezy, kokaina,
dziwki Kurwa, czemu tak jest Wydajemy nasze ciężko zarobione pieniądze Wam
na Wasze płyty A to jest gówno, jedno wielkie gówno
Panie
prezesie wielkiej firmy, dlaczego ten band nie będzie wydany Bo mówi prawdę,
bo za dużo mówi? Czy mówi tak, że Wam się nie podoba, czemu kurwa Czemu
kurwa...
Jednak ludzie się nie poddają, młodzi ludzie się nie
poddają Tacy jak ja czy ty, czy nasi znajomi Oni czekają na szczerość
naprawdę Na to że ktoś im coś da wartościowego Hardcore, upadłe ideały,
gdzie to wszystko jest Kurwa, dlaczego przeliczacie nasze wartości Na taki
shit jakim są pieniądze Czemu nikt nam nie chce dać czegoś więcej Pokazać,
w którą stronę mamy iść w zagonionym świecie Dlaczego
Czemu nikt nie
chce zachować naszej godności Obraża nas wciskając nam ten syf
Biznes
muzyczny Showbiznes Showshit
|
|
15. Czas |
|
[Utwór instrumentalny]
|