01. Preledium

Revolta
SN 2003
Dla naszych ludzi
SN: Magic, Henry
Tod, Toy, Dj Kostek,
Bego, Glaca
Dla naszych ludzi
O!

To czas ludzi cienia
Revolta

To jest mój głos
Powróciłem

Czoła nie chylę
To czas połączenia
Revolta


02. Revolta (Z Ulicy)

Revolta...
Znam te ręce, tak te nade mną
Znam te oczy, tak te nade mną
Ten wzrok, ten gest, ten cios
Wiem jak artystów wysyłacie na stos
Za słowo i obraz, krzyk i ból
Za dźwięki i wizje, które burzą wasz mur
Za miłość i prawdę dasz fałsz i pogardę
Nie wiesz kurwo o mnie nic naprawdę
Siostra za kratami za swój krzyż płaci dług
Tego co na górze hieny ciagną w dół
Nisko, chcesz bym był jeszcze niżej
Byś ty mógł wejść wyżej i wyżej

Z ulicy prosto na salony
wasz nowy bóg, artysta zniewolony

Wasz nowy bóg

Z ulicy prosto na salony
Wasz nowy bóg, artysta zniewolony

Znam te ręce, tak te nade mną
Znam te oczy, tak te nade mną
Ten kraj, ten głos, ten czas
Ten który kradnie jest jak opium dla mas
Jak beton twardy, system totalny
Słowa buntownika są jak wiersz banalny
Wszystko widzisz, wiem że się wstydzisz
Jedyne co potrafisz to z ukrycia ze mnie szydzić
Plastikowa dusza i plastikowe serce
Jestem ci potrzebny, chcesz mi zabrać więcej
Siostra ciągle czeka na swój dzień i na głos
Na jedną taką chwilę, kiedy pęknie złość
Ulicy

Z ulicy prosto na salony
Wasz nowy bóg, artysta zniewolony
Z ulicy prosto na salony
Wasz nowy bóg, artysta pierdolony

Znam te ręce, tak te nade mną
Znam te oczy, tak te nade mną
Ten wzrok, ten gest, ten cios
Wiem jak artystów wysyłacie na stos
Za słowo i obraz, krzyk i ból
Za dźwięki i wizje, które burzą wasz mur
Za miłość i prawdę dasz fałsz i pogardę
Nie wiesz kurwo o mnie nic naprawdę
Siostra za kratami za swój krzyż płaci dług
Tego co na górze hieny ciagną w dół
Nisko, chcesz bym był jeszcze niżej
Byś ty mógł wejść wyżej i wyżej
Z ulicy


03. Jeden Taki Dzień

Nie ma dni, ha! Nie ma nocy
Jest krzyk i morze przemocy
Są oni z kamieniami w rękach
Ulica, która przed nikim nie klęka
Słowa puste, splamione
Obietnice niespełnione
Dla nas nie ma dni i nocy,
Nie ma dla nas dni i nocy

Wyszedł z domu już nie wrócił
Z całym światem się skłócił
Przez to rodzinę zasmucił
Jego ziomy też zepsuci
Którzy są dla niego wszystkim
Ból życia, odciski
Na spracowanych dłoniach
Bez pardonu się zachował
Uliczny symptom zła,
Który zdążył go wychować
Tylko swoich chciał szanować
Depresja, stan umysłu
Fiasko z życia i z marzeń
Wszystko to co dobre znikło
Może byłoby inaczej
Gdyby miał przed sobą przyszłość

Dam ci jedno takie słowo i jeden taki dzień
Mam ogień który płonie i rozrywa cień
Znam chwile co jak nóż przecinają sznur
Dam ci jedno takie słowo które zburzy mur

To koniec tego świata
W twoich oczach nie mam brata
Koniec dla mnie, dla ciebie
Ostatni taki znak na niebie
Nikt nie zagłuszy nie zatrzyma
Wojny, którą w sobie skrywam
Sprzedał dzieci dla brudnej polityki
Tak umarł kwiat
Słychać krzyki

Nikt już nie pamięta, ile było jego starań
Wiele jak jarania kruszonego na wezwaniach
Z każdym następnym dniem
Plan ten sam od paru lat
Wola walki, chęć przeżycia
Na fart nie licz jak mój brat
Dobrze wiesz żeś czegoś wart
Więc ponownie wciskaj start
Kolejne rozdanie kart
Bądź szczęśliwy, zarobiony
Byś miał chleb dla dzieci, żony
I gdy bez owocne plony
MEDITOP bądź pozdrowiony
I wszystkie jak Ty glony
Wszystkie wydry życie znają,
Młodzi w blokach biegają
Tego życia smak już znają
To gorycz, ból doświadczeń
Ja to widzę, na nich patrzę
Ty mnie słuchasz i się wstydzisz
Wyjdzie tak że dziś mnie kochasz
A jutro znienawidzisz

Dam ci jedno takie słowo i jeden taki dzień
Mam ogień który płonie i rozrywa cień
Znam chwile co jak nóż przecinają sznur
Dam ci jedno takie słowo które zburzy mur

Jestem dla was celem doskonałym
Jestem dla ciebie celem doskonałym
Jak bardzo chcesz bym odszedł
Jak bardzo chcesz bym zniknął

Dam ci jedno takie słowo i jeden taki dzień
Mam ogień który płonie i rozrywa cień
Znam chwile co jak nóż przecinają sznur
Dam ci jedno takie słowo które zburzy mur


04. Nie Było

Ich nigdy, nigdy nie było
Miłości nigdy nie było

Gdzieś na dnie
Taki jak ty
Rozdarty, słaby, złamany, zły
Zaszczuty w świecie paranoi i strachu
Ambicji, honoru i walki

Czuję się odarty z uczuć
Z moich myśli, zgwałcony
Mentalnie poniżony
Oszukany przez tych, którym
Swoje życie oddałem i ślepo ufałem
Przez wszystkich moich ludzi,
Których tak bardzo kochałem

Przed nikim czoła nie chylę
Odrzucam te chwile
I wszystkie słowa, którymi
Złamali, opętali
Odrzucam boga, dogmaty,
Świętości, herezje
Odrzucam pustą poezję
Wszystkie ich oczy puste

Ich nigdy, nigdy nie było
Nigdy nie było, nigdy nie było
Miłości nigdy nie było
I ciebie nigdy nie było
Miłości nigdy nie było
Nas nie było

Nie było...


05. Dzisiaj Mnie Kochasz,
Jutro Nienawidzisz

Połamane kwiaty

Nie chcesz nie rozumiesz

Jestem jedną myślą, ta myśl jest słowem
Jedynym napędem myśl jest powodem
Tego, że jestem, że żyję
Wyrzucam paranoję, którą umysł kryje
Nie mam dla Ciebie nic poza sobą

Słyszałem te słowa sto tysięcy razy

Nie chcę zrozumienia, pocieszenia
Iluzji istnienia, pustego uwielbienia
Jestem kim jestem inny nie będę
Z tobą, bez ciebie - decyzje podjęte
Czekasz na Mesjasza, na cudowne zbawienie
Twój bunt w telewizji, twój błysk i olśnienie
Dzisiaj mnie kochasz jutro nienawidzisz
Dzisiaj mnie pragniesz jutro się wstydzisz

Połamane kwiaty
Czuję że przegrywam

Dzisiaj mnie kochasz jutro nienawidzisz
Dzisiaj mnie pragniesz jutro się wstydzisz

Spadam w dół bez zabezpieczenia
Tu nikt nie czeka nie widzę swego cienia
Nie wiem więcej niż kiedyś wiedziałem
Odpowiedzi na pytania nigdy nie poznałem
Dlaczego samotność zawsze tak blisko
Zawsze przy mnie gdy upadam nisko
Myślę i czuję znów myśl odlatuje
Słyszysz jak umysł nieustannie pracuje

Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz

Połamane kwiaty

Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz
Dzisiaj mnie pragniesz jutro się wstydzisz


06. N.U.E.R.H.A.

To nowa era to czas ludzi cienia
Korupcja drąży dzieło zniszczenia
Terror jak kula - gwałci, rozdziera
Ludzie bez twarzy, głosu, sumienia
System wyzysku kastracja duszy
Fałszywy bóg ten, któremu służysz
Oddajesz wszystko, wszystko i więcej
Kim jest ten święty ze złotem w ręce

Ty nic nie wiesz, nic nie wiesz
Nic nic nie wiesz

To nowa era to czas zapomnienia
Chaos i pustka, cena zbawienia
Szybko i szybciej bez połączenia
Źródeł korzeni
Sensu istnienia

To nowa era revolty i cienia

Wiesz jaki to czas
Revolta

Naiwny, niechciany, kretyn, przegrany
Kto z głową w chmurach
Kto sfrustrowany
Kto jest na górze kogo już nie ma
Kto stoi murem na straży nieba

Kto, kto ?

Ty nic nie wiesz, nic nie wiesz
Nic nic nie wiesz

Tu każdy krok, każdy głos każde życie
Wszystko w tych rękach, które na szczycie
Ich święta wojna, gwałt w imię prawa
Teoria spisku rozdarta rana

Wstań, to nowy czas
To nowy czas


07. Jesteś...?

Jesteś jak cierń we mnie
Jak tępy ból duszy
Mówisz do mnie, mówisz do mnie,
Mówisz do mnie
Kim jesteś , kim jesteś
Kim chcesz bym był

Chcesz być jak głos boga
Jak ten, który wie, który zna
Moje serce, moje życie, moje imię,
Smak bólu, smak strachu, smak końca

To jest jak cios w porządek i ład
Ta eksplozja, tak jak trwały ślad
Deklaracja niesubordynacji i wojny
Głos gorący, niepokorny
To jest mój głos
Teraz i zawsze
Tak teraz i nazawsze

Kim ty jesteś
K..wą jesteś
Kim ty jesteś
Nikim jesteś

To jest jak cios w porządek i ład
Ta eksplozja, tak jak trwały ślad
Deklaracja niesubordynacji i wojny
Głos gorący, niepokorny
To jest mój głos
Teraz i zawsze
Tak teraz i nazawsze


08. Ostatni Dzień

Jesteś tylko ty
Ostatni dzień
Jesteśmy tutaj sami
Nikogo nie ma
Poza nami
Jestem ja i ty
Tylko ja i ty
I czuję jak
Ich cały świat spada nam
Na głowy

Ich cały świat
Cały świat

Jesteś tylko ty
Tylko ty
Jesteś tylko ty
Tylko ty
I czuję jak
Jak cały świat
Spada nam
Na głowy

Ich cały świat spada
Nam na głowę

Tylko ty
Tylko ty jesteś
Tylko ty jesteś

Ich cały świat spada
Nam na głowę

Jesteśmy tutaj sami
Nikogo nie ma
Poza nami
Jestem ja i ty
Tylko ja i ty
I czuję jak
Ich cały świat spada nam
Na głowy


09. Manipulacja

Tu każdy skurwysyn ciągnie w swoją stronę
Nikt nie jest ważny - ja ich wszystkich pierdolę
I stoję jak stałem - nieosiągalny
Jak chory, trędowaty
Dla nich nietykalny

Widziałem jak wczoraj
Szczał na wasze groby
Tak dzisiaj kolejne uwielbienia dowody
Miliony nich dają więcej niż mają
Znam takich, którzy za życia umierają

To więcej niż wściekłość, to nagie słowa prawdy
Rzucone w oczy fałszu i pogardy
W twarze tych, którzy kradną wyrywają
Ostatnią kroplę krwi
Z człowieka wysysają
Ludzie wierzą w to co słyszą, wierzą w to co widzą
W tych, którzy poza wizją z nich szydzą
Znam skurwysynów, którym nie podałbyś ręki
To oni sprzedają boga i dźwięki
To manipulacja
Mistyfikacja
Kolejna ich gra
Degradacja
To manipulacja
Segregacja
Kolejna ich gra
Dyskryminacja

Wszystkich ich pierdolę

Cierpliwość nie mam cierpliwości
wolności, łatwości, równości

Innych słów
Nierozumiesz


10. Dzisiaj Mnie Kochasz

Nie chcesz nie rozumiesz
Tego co mówię ty nie przyjmujesz
Stoisz z boku, ja w amoku
Jestem jedną myślą, ta myśl jest słowem
Jedynym napędem myśl jest powodem
Tego, że jestem, że żyję
Wyrzucam paranoję, którą umysł kryje
Nie mam dla Ciebie nic poza sobą
Nie mam dwóch twarzy nie jestem tobą
Nie potrafię rozśmieszać do bólu
Skurwielu nie przebijesz głową tego muru
Słyszałem te słowa sto tysięcy razy

Nie chcę zrozumienia, pocieszenia
Iluzji istnienia, pustego uwielbienia
Jestem kim jestem inny nie będę
Z tobą, bez ciebie - decyzje podjęte
Czekasz na Mesjasza, na cudowne zbawienie
Twój bunt w telewizji, twój błysk i olśnienie
Dzisiaj mnie kochasz jutro nienawidzisz
Dzisiaj mnie pragniesz jutro się wstydzisz
To jest mój krzyk, mój głos, moje życie
W tych słowach chcę słyszeć serca bicie
ciągły sygnał jest początkiem końca
Człowiek - roślina - myśl konająca
To głos ostatni, ja tak się czuję
To nie dla Ciebie, nie wytrzymuję
Bez znieczulenia sam siebie zszywam
Tracę siły, czuję że przegrywam

Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz
Dzisiaj mnie pragniesz jutro się wstydzisz

Spadam w dół bez zabezpieczenia
Tu nikt nie czeka nie widzę swego cienia
Nie wiem więcej niż kiedyś wiedziałem
Odpowiedzi na pytania nigdy nie poznałem
Dlaczego samotność zawsze tak blisko
Zawsze przy mnie gdy upadam nisko
Myślę i czuję znów myśl odlatuje
Słyszysz jak umysł nieustannie pracuje

Dzisiaj mnie kochasz jutro nienawidzisz
Dzisiaj mnie pragniesz jutro się wstydzisz

Bunt i prowokacja tak ciebie bulwersuje
Zabijcie skurwysyna on tu nie pasuje
Zbędne ogniwo chorej ewolucji
Ziarno chaosu, sen o rewolucji
Wiem jak zginął X, Lennon, wielu innych
Świat szukał ofiar, świat szukał winnych
Wiem jak zginął X, Popiełuszko, wielu innych
Świat szukał ofiar, świat szukał winnych


11. W Tobie

W tobie niczego dla mnie nie było
Dzisiaj samotność pustka łzy
Dzisiaj samotność i łzy

Czy widziałeś jak się spaliłem
Doszedłem do końca i powróciłem
Nie uciekałem, zapominałem
Burzyłem niszczyłem budowałem
Przez ból z tobą połączony
Zdradzony, przez życie upodlony
Wracam zupełnie, zupełnie inny
Sam ze sobą, dzisiaj przed tobą
Człowiek, któremu duszę wyrwałeś
Całe piękno zniszczyłeś, wyssałeś
Teraz ciebie nie ma i zapomniałeś
Że byłem, tak, że żyłem
Że kochałem, siebie oddawałem
Każde słowo z duszy wyrywałem
Gotów poświęcić dla ciebie wszystko
Zawsze przy tobie, zawsze blisko
Znałeś mnie lepiej niż ja sam siebie
Wiedziałeś o rzeczach,
O których nikt nic nie wie
I sprzedałeś mnie za grosze marne
Sprzedałeś mnie za gówno marne
W tobie niczego dla mnie nie było
Dzisiaj samotność, pustka, czerń
Dzisiaj samotność i czerń

W tobie niczego dla mnie nie było
Dzisiaj samotność, pustka, łzy
Dzisiaj samotność i łzy

Sam przed światem na kolanach
Ty jak gangrena w moich ranach
Jak pasożyt, który żywi się ludzką krwią
Dałem palec zabrałeś całą moją dłoń
Pochłonąłeś umysł i ciało
I ciągle tobie było za mało
Dlaczego zabiłeś sny i marzenia
I dziecko, które wierzy, że świat zmienia

W tobie niczego dla mnie nie było...


12. Revolta (Z Ulicy)

Revolta...
Znam te ręce, tak te nade mną
Znam te oczy, tak te nade mną
Ten wzrok, ten gest, ten cios
Wiem jak artystów wysyłacie na stos
Za słowo i obraz, krzyk i ból
Za dźwięki i wizje, które burzą wasz mur
Za miłość i prawdę dasz fałsz i pogardę
Nie wiesz kurwo o mnie nic naprawdę
Siostra za kratami za swój krzyż płaci dług
Tego co na górze hieny ciagną w dół
Nisko, chcesz bym był jeszcze niżej
Byś ty mógł wejść wyżej i wyżej

Z ulicy prosto na salony
Wasz nowy bóg, artysta zniewolony

Wasz nowy bóg

Z ulicy prosto na salony
Wasz nowy bóg, artysta zniewolony

Trzymasz showbiznes
Mówisz że też w tym kisnę
Szybciej, w tym tempie
Na wstępie to moge się rozejrzeć
Nie błysnę talentem ala Varius Manx
Za to na rewirach mam najmocniejszy skarb
To prawdy gang wersu spalony frank
Funk kolumny
Dla próżnych potrójny punch
Dziś to zróbmy
Zaplanujmy skok na te gwiazdy
Co od Kukulskiej przez Flintę
Po zruchane masseratti bo
Nie mieszaj nas z tym, proste
Tu jest postęp
W wersji dla inteligentnych progres
Chuj jak to kumasz
Znaczy to dla gwiazd pogrzeb
Bo duma odrzuca ze spermy pieniądze
Pazernych rozsądek zszedł na psy jak syf
No i dobrze
My planujemy skok ten
I świat zrozumie co klątwę złych
Trzyma u władzy
Wystarczy tylko się odważyć

Z ulicy prosto na salony
Wasz nowy bóg, artysta zniewolony
Z ulicy prosto na salony
Wasz nowy bóg, artysta pierdolony

Znam te ręce, tak te nade mną
Znam te oczy, tak te nade mną
Ten wzrok, ten gest, ten cios
Wiem jak artystów wysyłacie na stos
Za słowo i obraz, krzyk i ból
Za dźwięki i wizje, które burzą wasz mur
Za miłość i prawdę dasz fałsz i pogardę
Nie wiesz kurwo o mnie nic naprawdę
Siostra za kratami za swój krzyż płaci dług
Tego co na górze hieny ciagną w dół
Nisko, chcesz bym był jeszcze niżej
Byś ty mógł wejść wyżej i wyżej
Z ulicy


13. Nie Było

Tu gdzie jestem już nikogo nie ma
Nie ma

Gdzieś na dnie
Taki jak ty
Rozdarty, słaby, złamany, zły
Zaszczuty w świecie paranoi i strachu
Ambicji, honoru i walki

Czuję się odarty z uczuć
Z moich myśli, zgwałcony
Mentalnie poniżony
Oszukany przez tych, którym
Swoje życie oddałem i ślepo ufałem
Przez wszystkich moich ludzi,
Których tak bardzo kochałem

Ich nigdy, nigdy nie było
Nigdy nie było, nigdy nie było

Przed nikim czoła nie chylę
Odrzucam te chwile
I wszystkie słowa, którymi
Złamali, opętali
Odrzucam boga, dogmaty,
Świętości, herezje
Odrzucam pustą poezję
Wszystkie ich oczy puste

Ich nigdy, nigdy nie było
Nigdy nie było, nigdy nie było
Miłości nigdy nie było
I ciebie nigdy nie było
Miłości nigdy nie było
Nas nie było

Ich nigdy nie było

Tu gdzie jestem już nikogo nie ma
Tak jak kiedyś powiedziałeś zostałem sam
Chcesz wiedzieć jak jest ?
Tu gdzie jestem już nikogo nie ma
Tu nikogo nie ma

Ich nigdy nie było

Nie ma mnie dla waszych państw,
Systemów, religii, granic,
Podziałów, korporacji, pogardy, wyzysku,
Kłamstw. Dla was nigdy się nie
Narodziłem, nie byłem, nie żyłem.
Z miejsca, w którym już nikogo nie ma.

NUERHA
Ich nigdy nie było


14. Patch v2.03

Jak kontrolować to co do mnie dociera,
Wbija się we mnie, zmienia mnie,
Zostawia trwały ślad
Jak trzymać z daleka od siebie to
Wszystko co wykręca moje życie i myśli.
Czuję się bezbronny, jak otwarta rana
Narażony na infekcje i zatrucia.
Osaczają mnie informacje, hasła, prawdy,
Zasady i świętości i tak boleśnie czuję,
Że odstaję, że nie pasuję.
To wszystko wiem tylko ja.
Na zewnątrz, wciąż ten sam wpasowuję się,
Doganiam, zmieniam całego siebie dla ciebie,
Jestem zesztywniały ze strachu.
Czuję, że pierwsze uderzenie,
Które nadejdzie rozbije mnie na części
Jak porcelanowy dzban i żadna siła
Mnie nie pozbiera.
Przyklejony uśmiech, nienaturalny krok,
Fałszywe gesty - oni cały czas mnie obserwują,
Oceniają i jednym słowem mogą
Zrobić ze mną wszystko.
Bezsilność pojawia się najczęściej.
Wiem, że mnie okradają,
Wysysają moje soki, wykorzystują.
Mała część chorego systemu -
Wymienialna w każdej chwili
Do zastąpienia przez nowy model.
Posłuszny, oddany, przekupny i służalczy.
Chcę wyrzucić z siebie to wszystko.
Wszystko co wiem.
Miliony niepotrzebnych pojęć i połączeń,
Słów, które określiły i na zawsze ułożyły.
Zablokowały myśli na wiele długich lat.
Mój bunt jest świadomy i bolesny.
Czuję go całym sobą,
Rozdziera mnie na części -
To stan wojny i chaosu.
To tworzenie siebie od nowa,
Ucieczka i powrót, nienawiść i miłość.
Kim jestem? Tak często czuję się
Nikim i wszystkim jednocześnie.
Niewolnik w wirtualnych kajdanach -
Nie widzę ich, ale czuję.
Zrywam, aby zaraz dać sobie zapiąć nowe.
Dlaczego tak często źle o sobie myślę,
Gardzę sobą i wstydzę się siebie.
Wiecznie porównuję, analizuję, rozgryzam -
Pierdolone szaleństwo, kto to stworzył?
Kim są Ci, których nie widzę,
Ci których oddech czuję na plecach.
Szybko, szybciej - nie odwracaj się,
Biegnij, patrz przed siebie, nie pytaj.