|
"Czas ludzi cienia" taki tytuł nosi najnowszy album Sweet Noise, jednego z najbardziej wyrazistych i bezkompromisowych polskich bandów. Przeczytaj wywiad z liderem zespołu, Glacą.
Czym dla Ciebie, muzyka, lidera Sweet Noise, jest kompromis?
Kompromis jest nieuchronny, w życiu każdego człowieka. Jeśli chodzi o muzykę, to staram się być bezkompromisowy. Zresztą, nie tworzę muzyki sam. Kocham pracę w zespołach, które są zgrane, które są zmobilizowane do tego, żeby razem osiągnąć jakiś efekt. Takim zespołem jest Sweet Noise. Będąc w nim nie muszę godzić się na żadne bolesne kompromisy. Próbowano mnie zmusić do kompromisu z wytwórnią. Zdecydowałem jednak, że dla Sweet Noise najlepszym wyjściem będzie zerwanie kontraktu. Szkodliwych kompromisów, które wymagają zmiany całego siebie i rezygnacji z siebie nie można akceptować.
Jaką cenę płacicie za swoją wolność artystyczną?
Wolność artystyczna jest dla mnie ważną rzeczą i cieszę się nią w tej chwili. Wydałem kolejną płytę, która brzmi tak jak chciałem. To ma dla mnie znaczenie. Poza wolnością bardzo ważne jest to, aby nie popaść w stagnację, apatię, nie zacząć się powtarzać. Nie można dopuścić do momentu, w którym czujesz, że się wypalasz. Ważne, żeby być "na ostrzu". Poruszać tematy, które wzbudzają reakcję i powodują myślenie, czyli są w jakiś sposób kontrowersyjne. Tak chciałbym działać.
W podziękowaniach na płycie napisałeś piękne słowa: "Wszystkim, którzy widzą w nas normalnych ludzi (staram się czytac w Waszych oczach i skrzywdzonych duszach)". Czy właśnie do tyc skrzywdzonych dusz kierujecie swoją muzykę?
W dużej części. Ludzie, których przyciągamy jako Sweet Noise, to przede wszystkim osoby, którym nie obcy jest smutek, którzy cierpią. Z różnych powodów. Cierpią, bo nie są wolni, bo boją się chodzić po ulicach własnego miasta, nie rozumieją przemocy, której doświadczają sami i, którą obserwują na świecie. Tych ludzi kocham i ich oczy są dla mnie absolutnym natchnieniem, ich dziękuje jest największą nagrodą, jaka mogę dostać. Nie tworzę muzyki dla splendoru. Moim głównym motywem jest dotarcie do dusz innych ludzi. Tego uczę się cały czas.
Tworzycie muzykę, rzec by można zaangażowaną. Czy muzyka jest głosem, którego siła moze zmienić otaczającą nas rzeczywistość?
Może! I uważam, że zmienia. W przypadku Sweet Noise dopiero ta płyta ("Czas ludzi cienia") jest na tyle mocnym głosem (nie poruszam kwestii artystycznych), żeby przyciągnąć do siebie ludzi chcących działać. Napędem tej płyty jest bunt przeciwko chorej i krzywdzącej nas rzeczywistości. Ludzie, którzy się w nią wsłuchują szukają energii, która dałaby im moc zmieniania świata wokół siebie. Założyliśmy specjalną witrynę na naszej stronie internetowej: www.sweetnoise.org.pl, do której współtworzenia zaprosiliśmy wszystkich artystów, którzy piszą, czy malują do tzw. szuflady. Tu mogą siebie pokazać. Przysyłają swoje prace poeci, malarze, muzycy, grafficiarze... Ci, którzy chcą. W tej chwili na naszej witrynie zaistniała pierwsza grupa artystów. I to jest konsolidacja, próba zmieniania świata. Mam nadzieję, że zainteresujemy branżę muzyczną do tego stopnia, że uda nam się wydać album z pracami młodych ludzi.
Na nowej płycie "Czas ludzi cienia" eksperymentujecie z elektroniką. Nie jest to tylko i wyłącznie rock. W jakim kierunku zmierza Wasza muzyka?
Trudno powiedzieć, ale na pewno w kierunku muzyki, która będzie dla nas cały czas tajemnicza, nieodgadniona i która będzie dla nas wciąż wyzwaniem. Będzie to eksploracja tego co w tej chwili robimy. Ten temat nie jest jeszcze skończony. Przez nasze trzy płyty wycisnęliśmy z tradycyjnego zestawu rockowego wszystko co się dało. Teraz sięgnęliśmy po syntezatory, po samplery, po komputer i stworzyliśmy jakby drugą ścianę w muzyce. Nie zamykamy się, chcemy poznawać nowe rzeczy. W każdej chwili jesteśmy gotowi nawet na bardzo radykalne zmiany. Mam nadzieję, że "Czas ludzi cienia" to jest taka płyta, która dała ludziom jeden sygnał, że będziemy się zmieniać. Niezmienny będzie tylko i wyłącznie nasz stosunek do ludzi i chęć komunikacji z nimi. To jest trzon.
Nowej płycie poświęciłeś dwa lat pracy, jesteś również jej producentem. Bardzo dużo wkładasz w to co robisz. Co Cię napędza do pracy?
Myślałem wielokrotnie o chwili, kiedy ludzie będą poznawać tę płytę, o jej pierwszym przesłuchaniu. Moim zamierzeniem było stworzyć płytę, która zaskoczy, wzruszy, przyciągnie. Im bardziej chciałem takie wrażenie wywrzeć, tym więcej pracy musiałem w to włożyć. Rzadko mam okazję spotykać się ze sztuką, która wywołuje uczucie, że stoisz przed kimś, kto jest nagi, kogo duszy możesz dotknąć. Czegoś takiego szukałem! Napędza mnie przyszłość, czyli to co zobaczę w oczach tych, którzy przychodzą na nasze koncerty. Chęć realizacji dużych wyzwać i potężnych wizji, które najpierw sobie sam układam, a potem po prostu realizuję.
Istniejecie od 12 lat. Debiutowaliście w pierwszej połowie lat 90., kiedy w Polsce panowały trochę inne realia niż dzisiaj, wtedy tworzył się polski rynek muzyczny. Jak oceniasz te 12 lat w polskiej muzyce?
Niestety to co zauważyłem, to tendencja zniżkowa. Oczywiście, tworzą się nowe gałęzie, i bardzo dobrze, że się tworzą, do głosu doszedł hip hop. Mimo tego, że istnieje potężny mur pomiędzy tymi, co słuchają rocka, a hip hopu, to obydwa te gatunki niosą treści nasycone dniem codziennym i obojętnie czy są to Stany, czy Anglia. W Ameryce te gatunki splotły się już ze sobą dawno, w Polsce - powinno nastąpić to samo. Antagonizmy pomiędzy fanami tych gatunków nie powinny mieć miejsca.
Scena rockowa teraz przeżywa poważny kryzys. Dopatruje się tego w apatii i rozleniwieniu, w które wpadła polska branża muzyczna. Zbyt dużo ludzi zapomniało, że tworzą dla fanów, że to przede wszystkim fani są miernikiem czy jest dobrze czy źle. Skoro ludzie przestali kupować polskie płyty, to jest pewien znak, że dzieje się niedobrze.
Nagradzani będą Ci twórcy, którzy dają ludziom maksymalną energię z siebie. Jeżeli mógłbym namiawiać do czegoś, to namawiam wszystkich do działania. Odrzućcie wszystko, co czujecie, nawet podświadomie, że jest niedopracowane czy byle jakie. Jako słuchacze wprowadźcie swoje reguły. Wymagajcie esencji danego stylu. Tylko wtedy wyeliminowane zostaną wszystkie słabe mutacje niepotrzebne. Może to brzydko brzmi, ale tak jest.
Najbliższe plany Sweet Noise?
W tej chwili badamy miejsca, w których moglibyśy zagrać. Na Woodstock zobaczyło nas wg Jurka Owsiaka 300 tysięcy ludzi. W związku z tym, że obecny skład Sweet Noise jest powiększony o dodatkowych muzyków, szukamy dużych hal, które nas przyjmą. Chcielibyśmy zagrać duże koncerty, będące manifestacją siły młodych ludzi, tego, że są, że potrafią być ze sobą. Mam nadzieję, że koncerty będą takim zaczątkiem ich zmian w życiu.
Dzieciakom trzeba coś dać. Parki skate'owe, kluby muzyczne, kawiarenki internetowe itd. Uważam, że kraj, który zapomina o swoich dzieciach to kraj utopii, bez przyszłości. Przyszłością są młodzi ludzie. Oni są piękni, wspaniali, o nich trzeba absolutnie dbać. I to też jest elementarny przekaz naszej płyty.

Rozmawiał: ? ?
Data: ??.??.2002
Źródło: muzyka.bravo.pl
<< Powrót
|