|
Serce zostało w Chartumie w Sudanie. Tam się urodziłem i już zawsze będę tęsknił za tym miejscem, jego atmosferą, wspaniałym jedzeniem i oczywiście ludźmi, których tam zostawiłem
Ostatni raz byłem w Sudanie 12 lat temu. Wyjechałem ze względu na plagę szarańczy, ale zamierzałem wrócić, żeby kontynuować naukę. Nie udało się. Wybuchła wojna, potem kolejne i nastał islamski reżim, niemal totalitarny. Nie mam kontaktu z najbliższymi, nad czym ubolewam, ale w tamtych stronach to normalne. Kiedy jesteśmy blisko siebie, wszyscy są ogromnie zżyci i kochani. Gdy odrywasz się od "stada" - zapominają. Nie ma czegoś takiego jak pisanie listów czy telefonowanie.
Niezapomniany dzień...
... przeżyłem w stolicy Egiptu jako 15-latek. Okazało się, że nie mam wizy wjazdowej do Sudanu. Bez pieniędzy i kontaktu z najbliższymi musiałem ją jakoś zdobyć. Posunąłem się nawet do kradzieży. To była szkoła życia. Poznałem kilku ludzi, którzy pokazali mi najmroczniejsze zakamarki Kairu. Przeżyłem wielki szok, ale od tamtej pory potrafię sobie poradzić, gdziekolwiek jestem.
Najlepsze wakacje spędziłem...
... dawno temu w Grecji z matką, bratem i siostrami. Całe trzy tygodnie absolutnego luzu. Kąpiele, plaża i zwiedzanie antycznych ruin.
W Polsce lubię...
... oczywiście Swarzędz, w którym mieszkam, gdzie czuję się dobrze i bezpiecznie. Zadomowiłem się w Polsce, ale nie mam turystycznej zakrętki na ten kraj. Dobrze poznałem jedynie duże miasta, a to za sprawą imprez plenerowych oraz jeżdżenia z zespołem do różnych klubów.
Podróżuję z...
... laptopem i fachowymi czasopismami muzycznymi, z których uczę się programowania syntezatorów. Chcę wiedzieć jak najwięcej na ten temat. Fascynują mnie maszyny i na nich opiera się ostatnio moja praca w studio. Zawsze biorę też ze sobą kilka par okularów słonecznych w różnych kolorach szkieł. Mam czerwone, brązowe i specjalne alpinistyczne na mocne słońce. Poza tym wożę aparat cyfrowy. Robię zdjęcia i kręcę krótkie filmy jak rasowy Japończyk.
Mój ulubiony hotel to...
... każdy dobry. Musi być wygodne łóżko i duża wanna, w której ktoś jeszcze obok mnie się zmieści. Z zasady omijam obskurne, śmierdzące motele.
Niebo w gębie poczułem...
... oczywiście w Sudanie. Trudno mi opisywać tamtejsze potrawy, bo w większości są robione ze składników nieznanych w Polsce. Pojawia się w nich baranina, kurczak, ryż. Dużą ilość tłuszczu neutralizują warzywa. Od czasu do czasu przygotowuję w domu jakieś swoje tradycyjne potrawy. Jednak częściej robi to moja żona, która woli wschodnią kuchnię z arabskimi naleciałościami. Podstawową zaletą jest szybkość przygotowania. Potrawy to jedno, ale niezwykły jest też ich sposób jedzenia w Sudanie. Na ulicach jest mnóstwo barów. W przerwie w pracy kupujesz coś, siadasz na piachu z nieznajomym, jesz i rozmawiasz. Coś nie do pomyślenia w Polsce, a tam rzecz zupełnie naturalna.
Moja noga więcej nie stanie w...
... przydrożnych knajpach w drodze na koncert. Ostatnio gitarzysta zatruł się w jednym z takich barów na trasie Poznań - Warszawa. Najgorsze miejsca zapisuję w notesie i drugi raz nikt nas nie nabierze.
Wkrótce będę w drodze do...
... Anglii lub Stanów Zjednoczonych. Moje najbliższe plany turystyczne determinują kwestie muzyczne. Szykujemy się do dużego międzynarodowego projektu. Mam już dość polskiego syfbiznesu muzycznego. Chcę popracować w dobrych studiach z niezwykłymi ludźmi, dla których muzyka jest największą wartością. Na konsumpcję sukcesu i wyjazdy turystyczne z rodziną przyjdzie czas później.

Rozmawiał: Krzysztof Kowalewicz
Data: 13.11.2004
Źródło: serwisy.gazeta.pl
<< Powrót
|