Tylko o Hip-Hop'ie i tylko dla Hip-Hop.pl - Glaca

Zapraszamy do przeczytania wywiadu ukazującego lidera rockowego zespołu Sweet Noise, który często wie znacznie więcej o Hip-Hop'ie niż niejeden polski dziennikarz, nawet z mediów hip-hop'owych. Glacę i jego ekipę na scenie metalowej zawsze wyróżniała maksymalna tolerancja i akceptacja innych gatunków muzycznych. Decyzje o zaproszeniu do wspólnych nagrań muzyków spoza nurtu rockowego, np. Natalii Kukulskiej, Edyty Górniak, Peji czy Anny Marii Jopek, krytykują zazwyczaj zwolennicy czystego metalu. Natomiast fani artystów, którzy pojawiają się jako goście na płytach SN pochwalają najczęściej takie kooperacje. Sweet Noise jest obecnie niezależną kapelą, która potrafi jednak konsekwentnie i kreatywnie wykorzystywać możliwości multimedialnej rewolucji. Na żywo bezkompromisowe, ciężkie granie uzupełniają "czary" pełnoprawnego członka zespołu - DJ'a Kostka oraz przygotowane przez, przybyłego z Armenii, Vahana Bego elementy spektaklu teatralnego. SN od zawsze była kapelą typowo koncertową, która potrafiła nawiązać żywy kontakt z publicznością, współtworzącą często klimat niezwykłego show, który jest prawdziwym żywiołem mojego rozmówcy.

Czy pamiętasz pierwszy utwór hip-hop'owy, który wywarł na Tobie pozytywne wrażenie?
Chyba tak, "Mama said nothing out" LL Cool J na MTV Unplagged z żywym band'em. W Stanach to już była wtedy poważna petarda, ponieważ sam ruch za oceanem już mocno dojrzał, ale gdy ta muzyka docierała do Polski to w większości ludzie się z tego śmiali. Spora doza cynizmu i szydery otaczała wtedy tę subkulturę w naszym kraju. Tylko nieliczni, którzy poznali się na tym i teraz zbierają "żniwo" zaczęli to przenosić na grunt polski. Wtedy tak mocno byłem wbity w rocka, że mimo iż znałem tą kulturę nie starałem się wnikać w to głębiej. Tak mocno pochłaniał mnie gitarowy zgiełk, hałas i ekspresja, że nie było miejsca na dwie miłości w moim życiu. Jednak w pewnym momencie trzeba coś wybrać i poszedłem w tą rockową stronę. Ale pewne rzeczy docierały do mnie, np. wkręciłem się mocno w Ice-T, zarówno solowego jak i jego rockowy projekt Body Count. Pamiętam, że pierwsza płyta tej kapeli była jedną z nielicznych, którą zapętliłem na bardzo długo w swoim życiu.

Jakich artystów hip-hop'owych cenisz sobie szczególnie i dlaczego?
Uważam, że piękne i naprawdę wartościowe rzeczy robił i robi nadal cały skład Wu-Tang Clan. Gdybym miał wyróżnić jakiegoś artystę z tego kręgu to myślę, że wybrałbym RZA i jego muzę, która jest wszechstronnie maksymalna i urzeka mnie w niej gospelowo-blues'owy smutek i brud południa Stanów. Muzyka filmowa, którą RZA zrobił do "Ghost Doga" i "Kill Billa" jest podobnie powalająca. Z amerykańskich MC bardzo lubię Method Man'a. Cenię na maksa Dr. Dre i uważam, że jest Mozartem tej muzy. W jego przypadku nie jest ważne kto płynie na jego dźwiękach. Czy to jest 50 Cent, czy to jest Eminem, na bitach Dre zawsze brzmią świetnie. Podoba mi się jego wkrętka docierania do archetypów muzycznych: głęboka Afryka, nuty arabskie i jednocześnie całkowita nowoczesność. To sprawia, że ta muza jest grana wszędzie, od Stanów do Polski. To jest geniusz, który umie wysłać przekaz tak szeroko, że jest akceptowany na całym świecie. Szanuję również m.in. Onyx, The Roots, Busta Rhymes, Snoopa raczej za wcześniejsze dokonania czy Dmx'a. Czuję w tej muzyce dużo Jamesa Browna i funku. To jest właśnie bomba, że twórcy tej muzyki nie odcinają się od swoich korzeni. To jest fajne, że w Hip-Hop'ie nawet tym skomercjalizowanym, z dupami i samochodami na klipach, płynie głęboki rdzeń. To jest coś, co siłą rzeczy w polskim Hip-Hop'ie było niemożliwe dlatego, że został po prostu zaszczepiony i nie wynikał w prostej linii z tego co robili, np. Skaldowie, Breakout czy inni rodzimi artyści. Był takim obcym ciałem, który się tutaj przyjął.

Jak postrzegasz obecny stan sceny hip-hop'owej w Polsce?
Nie raz Kostek narzeka, że zbyt mało zrobiono dla edukowania publiczności hip-hop'owej i niestety autorytety jakimi paru kolesi starało się być, zostały tak jak Druh Sławek zepchnięte na boczne tory. Niewiele osób słucha takich znawców tematu, a wszyscy pędzą za mediami, które lansują zupełnie inny Hip-Hop, nie mający wiele wspólnego z pierwotną chropowatością i autentycznością rapu, a przez to jest bliższy pop'owi i to jeszcze kiepskiemu niestety. Tak naprawdę wmawia się młodej publice, którą łatwo zrobić w chuja gdyż nie zna funk'u czy blues'a, że to jest Hip-Hop i to jest właśnie cool. Żyjemy w takim kraju, gdzie za media chwycili się ludzie, którzy ostatnią rzeczą jaką chcą robić to edukować hip-hop'ową publikę. Jeżeli samodzielnie tego nie zaczną robić albo nie uznają pewnych osób, których wiedzy należy posłuchać w tej kwestii to sądzę, że ten gatunek czeka niestety taka sama zagłada jaka spotkała rocka, który już jest prawie martwy i właściwie nie ma znaczenia czy wpływu na masowego odbiorcę. Zauważam także, że polski Hip-Hop przestaje opisywać wiarygodnie rzeczywistość i realia codziennego życia. A żyjemy przecież w kraju, w którym jest naprawdę nie wesoło i właśnie rewolucje powinny się odbywać co krok, na etapie miasta, kraju czy gatunku muzycznego. Cały czas powinniśmy robić rewolucje bo inaczej utoniemy w morzu syfu, chłamu i plastiku. Tymczasem twórcy hip-hop'owi w większości obciągają lachę komercyjnego sukcesu wysysając te monetę, która jest jeszcze do wyssania. Grają w te reguły, które ustalają nie oni sami ale media, które decydują co jest na fali. W tej chwili można już policzyć na palcach jednej ręki zawodników twardej szkoły, którzy nadal się utrzymują chociaż ich pozycje są zagrożone, bo to kto inny będzie np. robił muzę do filmu itd. Sądzę, że jeżeli old school'owcy nie zabiorą się naprawdę ostro do roboty czyli np. grać mega koncerty tak przepojone Hip-Hop'em, że samą siłą muzy i pracą nie odeprą ataku płytkiego nurtu głównego, to kiepsko to widzę. Ja nazywam dominujący teraz w mediach Hip-Hop mutantem, który skrosował się z disco polo i muzą pijacko-weselną. Tutaj nie powinno być walki na pięści, a diss'y też mnie śmieszą, ale to powinna być walka na jakość. Jeżeli w ogóle hip-hop'owcy nie ściemniają a chcą nieść kulturę i zmieniać feeling, który panuje na blokowiskach to muszą przestać skupiać się na tym żeby coraz większy lans wpierdolić do teledysków. Sam mieszkam na osiedlu i wiem, że przydałyby się tutaj ze trzy undergroundowe kapele hip-hop'owe, które mogłyby połączyć lokalną społeczność i dać ludziom nadzieję bycia we wspólnocie. My sami odizolowaliśmy się od środowiska muzycznego gdyż przestało być alternatywne. Widzę, że gatunek, który wyszedł przecież z blokowiska teraz już nie potrafi nawiązać autentycznego dialogu z ludźmi mieszkającymi w zwyczajnych blokach, a trafia najczęściej do bywalców dyskotek. Żeby naprawdę coś zmienić to trzeba temu poświęcić całe życie. Albo konsumujesz sukces i jest totalny lans albo niczym RZA i Dre ciężko zapierdalasz. Jeżeli chcesz reprezentować taki poziom i cały czas progresywnie dostarczać ulicy bit, który nią buja to musisz swojej sztuce poświęcić life. Jeżeli swoje życie poświęcasz imprezce to uważam, że ona cię któregoś dnia zdominuje, a wtedy jest już koniec. Albo jedno, albo drugie...

Co łączy według Ciebie rocka z rapem?
Ostre pierdolnięcie. Myślę, że jedno i drugie w swojej esencjonalnej formie zawiera w sobie ogromny ładunek emocji i uczuć. To pozwala utożsamiać się z tymi gatunkami ludziom, którzy poszukują i buntują się. Prawdziwy rock tak samo jak i rap wyraża wszechstronny sprzeciw wobec systemu, który ingeruje w każdą sferę naszego życia. Właśnie owa niepokorność jest piękną siłą rocka i Hip-Hop'u.

Które z dotychczasowych połączeń tych dwóch stylów muzycznych, np. Aerosmith z Run DMC czy soundtrack do "Judgment Night", podobało Ci się najbardziej?
Nie wiem. Rap kolesi z Run DMC i ich flow do mnie nie trafiał, mimo że ten utwór na pewno wiele dobrego zdziałał. Natomiast z "Judgment Night" pamiętam doskonale znakomity duet Boo-Ya Tribe z Faith No More oraz świetne nagranie Onyxa z Biohazard. Ten znakomity album jest znany niestety tylko pewnej niszy środowiska zarówno hip-hop'owego jak i rockowego. Słyszałem też bardzo dobry numer System of The Down z Wu Tang Clan. Myślę, że w kwestii takich połączeń muzycznych wiele się jeszcze wydarzy, a całe to zjawisko mnie do tej pory elektryzuje.

Dlaczego wybrałeś właśnie DJ'a Kostka do swojej kapeli?
Szukaliśmy DJ'a na płytę "Czas ludzi cienia". Pamiętam, że Decks nie skumał do końca tego o co nam chodziło, więc z nim wtedy nie wyszło. A Kostek? My się już znaliśmy wcześniej i dokładnie nie pamiętam jak się wkręcił w Sweet Noise. Nagle facet, którego notabene znaliśmy wiele lat wjechał tutaj i wniósł z sobą tak potężną moc oraz energię jaką niewątpliwie posiada, ponieważ przede wszystkim jest otwarty muzycznie. Słucha naszych kawałków i nie ma żadnych zastrzeżeń, mówi: "to jest moc, masakra, zrobimy totalną rzeźnię". Nie próbuje zmieniać naszej muzyki, a jedynie wrzuca tylko swój skrecz i swoją postawę. Jeżeli mogę powiedzieć, że znam dumnych ze swojej subkultury hip-hop'owców to mam takiego w składzie SN i tym hip-hop'owcem jest DJ Kostek. Ten człowiek jest "chodzącym Hip-Hop'em" ponieważ żyje tym groovem cały czas, sięga do korzenia, a jednocześnie trzyma rękę na pulsie nowych technologii. Jara się old school'em ale akceptuje bez problemu nowości klubowe. Kostek zaskakuje nas często swoimi pomysłami, a na scenie jest jednym z zawodników Sweet Noise. Nie jest skażony jak większość polskich muzyków uprzedzeniami i dla niego nie ma żadnych barier artystycznych. Ten facet tylko mówi cały czas: "więcej kompa, więcej mocy, więcej adapterów i płyt, a będę po prostu multimedialnym DJ'em". Jeżeli kiedyś dopalimy tego kolesia jakimiś poważnymi finansami to będzie spełniał rolę muzyczną, ale również będzie robił wizualizację. Będzie wtedy skreczował dźwiękiem połączonym z obrazem.

Spośród wszystkich polskich MC zaprosiliście do współpracy Peję i O.S.T.R. Z którymi raperami chciałbyś jeszcze nagrać kolejne kawałki?
W tej chwili nie widzę takich ludzi. Lubię twardych zawodników, obojętnie czy grają reggae, rocka czy Hip-Hop. Prawdziwe życie słyszę jedynie w rapie Peji i O.S.T.R.

Jak reaguje środowisko metalowe na Wasze otwarcie się na inne style muzyczne?
Chujowo, dlatego, że jest bardzo zamknięte na nowości. Tylko Muniek przybił mi pionę i z jego strony było duże yo dla tych działań. Zresztą on też zrobił kawałek z Ziperą. Te dwa środowiska są mocno zamknięte na siebie i nie przenikają się. Nie przejmuję się opiniami, że nagranie z hip-hop'owcami to zdrada metalu. Specjalnie prowokuje takie historie ponieważ artysta powinien prowokować i wykraczać poza wszystkie podziały. Gitarowa muzyka, żeby stała się znowu masowa tak jak kiedyś, musi zaczerpnąć "świeżość" z innych gatunków i przestać być hermetyczną. Inaczej jako sztuka umrze w odosobnieniu. Wierzę w rozwój i dlatego my poszliśmy z tym wszystkim do przodu. Osobiście jestem zachwycony możliwościami, które oferuje komputer. Dzięki niemu można wyszkolić się na muzyka XXI wieku czyli kogoś kto łączy w sobie bycie muzykiem, producentem i realizatorem dźwięku. Wszystkich zachęcam do tego żeby eksplorować technologię póki system nie położył na tym jeszcze tak totalnie łapy. Myślę o necie jako oazie wolnej myśli. Komputer jest tylko narzędziem. Jak je wykorzystasz tak Ci będzie służyć.

Jaka jest Twoja opinia w sprawie roszczeń Stana Borysa względem Peji?
Sprawy Peja kontra Stan Borys absolutnie nie komentuję i w tej kwestii nie chcę zajmować stanowiska. Mam nadzieję, że panowie się znakomicie dogadają i może zrobią po prostu "Głuchą noc 2" bo to byłoby najlepsze rozwiązanie tej sytuacji. Nie znam dokładnie prawnych kwestii ale gdyby ktoś dzisiaj wysamplował "Dzisiaj mnie kochasz" i nie oddał mi praw to dochodziłbym tych praw w sądzie. Jeżeli ktokolwiek będzie bazował na rzeczach, które my zrobiliśmy to będzie musiał nam oddać działę. Nie jestem wyjątkiem bo cały świat tak funkcjonuje. Zawsze trzeba zrobić tzw. clearing sampla czyli uzyskać zgodę wytwórni na wykorzystanie danego fragmentu cudzego utworu.

W swoich tekstach bezkompromisowo opisujesz obecną sytuację społeczno-polityczną. Czy pozwoliłbyś jakiejś partii wykorzystać swoją muzykę podczas kampanii wyborczej?
Żadnej partii nie pozwoliłbym wykorzystać swojej muzyki dlatego, że ludziom władzy rzadko kiedy można zaufać. Brzydzę się korupcją w polityce i uważam, że sprzedawanie hitów partiom politycznym jest największą chujówką jaka istnieje. Ci ludzie do niczego dobrego tego kraju nie doprowadzili i sympatyzuję z artystami, którzy "mają na nich oko". Gardzę tymi, którzy są w stanie sprzedawać swoją sztukę politykom nie mającym szacunku społeczeństwa. To wszystko doprowadza do tego, że cały przemysł muzyczny upolitycznia się w tym momencie tak samo jak inne dziedziny naszego życia. Obojętnie w jakiej branży, cały czas czujemy presje polityki, a to powinno być oddzielone. Dla polskiej władzy mam wyciągniętego na maksa fucka i nie zmienię swojego zdania dopóki nie zauważę poważnego zajmowania się problemami polskiego społeczeństwa. Wszystko czym się w życiu brzydziłem jest teraz reprezentowane przez polską władzę, podzieloną i skorumpowaną. Politycy robią nam zasłony dymne w postaci kolejnych afer, a tymczasem koszą kasę i wyprzedają ten kraj na maksa. Władza w Polsce niczego dobrego nie buduje, a rządzący zawsze byli w stanie wynająć Marylkę Rodowicz, Krzysia Krawczyka i Trubadurów. A teraz cóż, można kupić wszystko, i rocka i Hip-Hop. Ten model niczym się nie różni od systemu zeszłej epoki. Tak to widzę...

Czy na następnej płycie Sweet Noise będzie więcej Hip-Hop'u?
Trudno powiedzieć dokładnie, czy więcej czy mniej. Niektórzy twierdzą, że to co wykonuję jest miejscami mutacją wokali rock'owych z rapem. W tej chwili również sposób pisania tekstów przeze mnie jest bliższy Hip-Hop'owi niż obecnemu rock'owi, który ucieka w jakieś metafory. Mówię jak jest naprawdę i dlatego egzystuję na marginesie sceny.


Rozmawiał: Andrzej Mikołajewski
Data: 16.08.2005
Źródło: www.hip-hop.pl

<< Powrót