"To co robię wywodzi się z muzyki rockowej"
Wywiad z Glacą

Wywiad z Glacą - niegdyś liderem zespołu Sweet Noise a teraz zespołu My Riot.

Na różnych stronach internetowych można znaleźć różne opinie. Niektórzy piszą, że muzyka jaką robisz to hip-hop inni, że rock. W takim razie jesteś raperem czy rockmanem?
To na pewno nie jest hip-hop. To co robię wywodzi się z muzyki rockowej, którą zawsze uprawiałem. Trzon mojej pracy to tak naprawdę: metal, rock, muza oparta na żywych instrumentach i ciężkich brzmieniach. Hip-hop i jego wpływy to jakby kwestia pojawiania się na przestrzeni czasu elementów, które zawsze fascynowały mnie w tej muzyce i implementowania ich do mojego własnego stylu. Wydaje mi się, że w tym momencie jest to taki crossover. To połączenie różnych gatunków muzycznych, żeby tworzyć coś co będzie kojarzone z moją osobą, coś co jest oryginalne i unikatowe. Takie opinie na pewno muszą się pojawiać skoro przechodzę z jednego świata do drugiego. Tak naprawdę fascynuje mnie dużo różnych rodzajów muzyki więc spełniam się na wielu poziomach.

Jak widzisz przyszłość muzyki hiphopowej w Polsce?
Jest to cały czas otwarta karta. Przejścia, które ten gatunek ma za sobą z totalnego undergroundu przez takie sukcesy jak płyta "Na legalu" Slums Attack. Był to krok do tego żeby ta muzyka wyszła z cienia, odniosła sukces również komercyjny. Później nastąpił czas definiowania się tej sceny i wyłonienia w jakiś sposób liderów i bardzo rozpoznawalnych postaci, które do dzisiaj mają wpływ na tę muzykę.

Wydaje mi się, że przyszłość jest jasna. Na pewno potrzebny jest temu gatunkowi rozwój i taka świeżość. Takie postaci jak np. w Stanach Kayne West ze swoją odwagą podejścia do odświeżania hip-hopu, burzenia go i tworzenia na nowo. Również takie postaci jak Jay-Z i wielu innych. To gatunek, który cały czas ma wiele do zaoferowania. To co jest w nim sztampowe i w jakiś sposób powtarzalne tak samo jak w muzyce rockowej zostaje wyeliminowane. Na dłuższą metę nie ma miejsca w żadnym gatunku na ludzi, którzy wchodzą wyłącznie z pragnieniem zarobienia pieniędzy bo to akurat jest w tym momencie "na fali" i jest popularne. W hip-hopie na pewno jest dużo takich pseudo hiphopowców ale rynek sam to weryfikuje i zostają wyłącznie najprawdziwsi. W jakiś sposób ufam, że to jest taki gatunek, który będzie się rozwijał. Publiczność będzie zawsze oczekiwała czegoś nowego tym bardziej, że jest osadzona wokół tego medium, którym jest internet. Ja bym oczekiwał żeby muzycznie ten gatunek cały czas się rozwijał.

Myślałeś kiedyś o tym żeby zająć się innym rodzajem muzyki, którym jest np. pop?
Nie, nie jest mi to potrzebne zwłaszcza, że to co robię jest w dużej mierze połączone z tym kim jestem, jak żyje, w co wierze. Ta muzyka to część mojej osoby.

Którą płytę uważasz za swój największy sukces?
Wydaje mi się, że pierwsza płyta była takim sukcesem. Nie mieszkałem w Poznaniu tylko pod Poznaniem i udało mi się przebić zupełnie bez układów, bez pleców branżowych. To był czas poważnych zmian w moim życiu (1994 rok). Z osoby, która nie kontrolowała swojego życia i swoich zachowań (myślę tutaj o uzależnieniu od alkoholu) wyszedłem na prostą i przestałem pić w tym właśnie roku. Okazało się, że nagranie tej płyty było dla mnie nagrodą i ratunkiem oraz wskazówką na to, że mogę robić rzeczy wartościowe i dawać ujście mojej energii właśnie poprzez muzę.

Pierwsza płyta jest na pewno płytą, którą zapamiętałem. Był na niej utwór, który w poważny sposób określił działania Sweet Noise. Jest to utwór "Godność", który cały czas jest bardzo aktualny. Wydaje mi się, że dużo bandów marzy o tym, żeby na pierwszej płycie mieć utwór, który jest sztandarem i można go interpretować na różne sposoby. Z kolei inna płyta to myślę "Czas ludzi cienia" czyli pierwszy album napisany w całości po polsku. Napisany z myślą o konkretnej publiczności, zainspirowany przystankiem Woodstock i ludźmi którzy tam przyjeżdżają. Zainspirowany polskimi realiami, ulicą i ludźmi z nią związanymi. Był to taki koncert jakby tekstowy, który właśnie wynikał z tego bycia na scenie w Polsce przez wiele lat. To była taka sztuka, która bardzo mocno trafiła do różnych ludzi i to nie tylko muzycznie ale też poprzez wszystkie elementy, które były zawarte czyli postaci X, mocne symbole graficzne i mocne przedstawienie tego wszystkiego poprzez wideo, które miały bardzo poważny cel i znaczenie w tym co robię. Na pewno te dwie płyty uważam za mój największy sukces.

Masz jakiś ulubiony wers swojej piosenki?
Wydaje mi się, że jest to strofa, która otwiera utwór "Godność". Nie wiem czy jest moją ulubioną ale na pewno definiuje wszystko co się dzieje czyli: "Na krawędzi ból, mój umysł, mój umysł napięty jak sznur".

Myślałeś kiedyś jak wyglądałoby Twoje życie, gdybyś nie zajmował się muzyką?
Może zająłbym się boksem bo to zawsze mnie interesowało. Ewentualnie motocrossem czyli jakąś extremą związaną ze sportami motorowymi. Na pewno byłoby to w jakiś sposób ekstremalne potraktowanie tego co robię w życiu.

Czerwony kolor włosów odzwierciedla w jakiś sposób Twój charakter i temperament?
Zawsze lubiłem kolor czerwony. To pewnie wynika z tego, że ten kolor był dla mnie nasycony poważną energią. Poza tym Afryka, która jest mi bardzo bliska ze względu na pochodzenie mojego ojca i to, że spędziłem tam wiele lat, zawsze kojarzyła mi się z takim czerwonym słońcem, buchającą temperaturą i powietrzem. Z czerwienią kojarzy mi się również krew, która jest dla mnie dużą inspiracją na różnych poziomach. Nie wiem czy kolor moich włosów jest bardzo przemyślany, ale ta barwa była mi zawsze bardzo bliska a poza tym bardzo dobrze miksuje się z czernią.

A co z tatuażami? Każdy z nich jest przemyślany czy posiadasz je ponieważ ładnie wyglądają i zdobią ciało?
W większości są to przemyślane wzory, które tworzą pewną całość. Jest to mocno związane z muzyką, ze sztuką. W moim życiu oprócz rodziny i tego co robię kreatywnie, tak naprawdę nie ma innych rzeczy więc jest to od zawsze integralna część mnie. Moje tatuaże łączą się z tą muzyką i mają ją podkreślać. Nigdy nie robiłem ich tylko i wyłącznie dlatego żeby dobrze wyglądały. Niektóre z nich są symbolami, które każdy z nas może odszukać w internecie. Mam też kilka, których znaczenie znam tylko ja.

Jesteś autorem tekstów wszystkich piosenek. Skąd inspiracja?
Życie było dla mnie zawsze inspiracją. Radzenie sobie z nim, przeżywanie kolejnych faz, znajomości z ludźmi i ludzie jako tacy. Połączenie kultur, połączenie dwóch różnych światów. Rozbicie na pograniczu kultury arabskiej i europejskiej. Podróżowanie pomiędzy Afryką i Polską. Również konflikt świata islamu i świata religii chrześcijańskiej, bycie gdzieś pomiędzy tym wszystkim. Taka ogólna świadomość życia w naszych czasach.

Burza komunikacyjna, medialny chaos. Zawsze bardzo mocno interesowałem się wpływem rządu i systemem rządzenia krajami, rozdzielana dóbr na świecie. Jaki to ma wpływ na nas jako ludzi i co możemy zrobić żeby nie być w tym wszystkim bierną istotą, żeby mieć wpływ na to co się dzieje. To są rzeczy, które najbardziej inspirują mnie do pisania i daje im ujście w swoich tekstach. Mógłbym tu dodać jeszcze przejście z komunizmu do świata rodzącej się świeżej i nowej demokracji. Zawsze obserwowałem te wszystkie procesy zachodzące w społeczeństwie. Począwszy od takich prostych sytuacji jak życie ludzi, których znam tutaj w mieście "na ławeczkach" aż do takich sfer o które mogą się ocierać wchodząc głębiej w świat mediów.

Pamiętasz dzień, w którym odkryłeś w sobie muzyczną pasje?
Tak, pamiętam. To był taki dzień w Libii wiele lat temu. Ojciec przyjechał z podróży- zawsze przywoził różne podarki z innego kontynentu. Było to dla nas niesamowite wydarzenie. Tego razu przywiózł płyty i kasety. Płyty zarekwirowali mu na lotnisku dlatego, że wtedy w Libii kultura zachodnia i łącząca się z nią muza rockowa była zupełnie nie do zaakceptowania. Było to postrzegane jako niebezpieczny powiew buntu zresztą podobnie jak w systemie komunistycznym w Polsce. Wtedy przywiózł mi kilka kaset. Jedną z nich była AC/DC. Pamiętam, że najpierw wrzuciłem Beatles'ów i to było dla mnie spoko. Później włączyłem The Police i to mi się zupełnie nie spodobało. Jak już posłuchałem AC/DC to wiedziałem, że moje życie w jakiś sposób będzie się wiązało z tym rodzajem energii, który był w tym albumie. To był album "Back in Black" i "Highway to Hell", czyli z dwoma różnymi wokalistami. To zrodziło jakby inspiracje i również zainteresowanie na wiele lat tym zespołem.

Zacząłem śledzić wszystko co mogłem. Nie było jeszcze internetu więc ciężko było znaleźć informacje. Trzeba było włożyć w to niesamowitą energie. Prosić kogoś, żeby przywiózł jakiś plakat, zdjęcie czy pocztówkę. Przez wiele lat nie wiedziałem w ogóle jak oni wyglądają, kto stoi za tą ścianą dźwięku ale zawsze było to coś co mnie maksymalnie nakręcało. Później robiąc muzę zawsze ten dzień miał dla mnie bardzo duże znaczenie i zresztą ma do dzisiaj. Po wielu latach nagrodą dla mnie było w Stanach poznanie człowieka, który zajmował się masteringiem płyty "Back in Black", w tej chwili już 60-letniego Bob'a Ludwig'a.

Moja droga muzyczna zaczęła się w pewnym momencie od słuchania na jakimś kaseciaku w Libii płyty, która mnie poraziła brzmieniem. Nie myślałem, że spotkam na drodze swojego muzycznego rozwoju kogoś kto maczał palce w tym brzmieniu i w jakiś sposób dał mi tą muzę. Było to dla mnie duże wzruszenie i jakieś podkreślenie tego, że jeżeli nie wszystko to na pewno dużo mi się udało od momentu kiedy zacząłem do chwili kiedy uścisnąłem dłoń temu człowiekowi. Wiedziałem wtedy, że to co robię ma sens.

Masz swoich muzycznych idoli lub kogoś od kogo czerpiesz inspiracje?
Nie mam idoli jako takich. Na pewno nie rozpatruje tego na poziomie idoli ale mam ludzi którzy mnie inspirują. Ze sceny dance'owej wymieniłbym na pewno Deadmau5, Diplo. Interesuje mnie bardzo działanie Kanye West'a jeśli chodzi o tę bardzo współczesną muzę. Inspiruje mnie Jay-Z, może mniej muzycznie bardziej ogólnie jako ktoś kto ogarnia różne przestrzenie w życiu. Bardzo lubię Lil Wayne'a, fascynuje mnie Dr Dre. Z muzycznych rockowych postaci niestety mniej. Może trochę Tool ale z kolei z nim jestem zaprzyjaźniony więc jest to inne postrzeganie tego. O, dorzuciłbym do tego Crystal Castles jako taki brudny, niepokorny punkowy wręcz sound.

Zajmujesz się teraz swoim nowym projektem. Myślisz jeszcze o tym żeby kiedyś wrócić do zespołu Sweet Noise i dawnych kolegów czy to już zamknięty rozdział?
Absolutnie nie jest to zamknięty rozdział. Czy wrócę do kolegów- nie wiem ale nazwa jest moja. Można powiedzieć, że My Riot prowadzi i buduje podłoże i pozycję do powrotu Sweet Noise. Między innymi dlatego pierwsza płyta My Riot nosi tytuł "sweet_noise". Mam w głowie, kolejny album i jestem tak naprawdę głodny tej muzyki. Krok po kroku wydaje mi się, że zbuduje taką pozycję, że to uderzenie Sweet Noise będzie mogło być tak potężne jak ten zespół był i jest dla mnie i dla wielu innych ludzi. Czuje pozytywną presje związaną z tym żeby zbudować coś lepszego, stworzyć lepszy poziom i żeby wywindować to jeszcze wyżej niż było. Wymarzyłem sobie żeby powstał finalny album Sweet Noise, taki który w jakiś sposób podsumuje to co dotychczas zrobiłem. Będzie to może takie ostatnie słowo, którego mi brakuje w całej tej drodze. Nie będę robił niczego na siłę.

Nie mogę zrobić tego sam bo nigdy nie tworzyłem Sweet Noise sam i dlatego potrzebuje ludzi, którzy zrobią to z pasją i zrobią to przede wszystkim dla sztuki i dla szacunku jakim darzę ludzi, którzy zdeklarowali się być fanami zespołu. Czas pokazuje, że są to ludzie dla których nie tylko ważna była muza ale też ważny był przekaz tego zespołu. Zawsze myślę co zafascynowało ludzi w tym co robię i o jakiejś swojej roli w historii polskiej muzyki , myślę o tym czy jest dla nich "Godność", Sweet Noise, "Czas ludzi cenia". Znam wiele osób (niektórych z tych osób nie ma już pośród nas)np. taki fan z którym korespondowałem przez wiele lat, Sweet Noise go trzymał przy życiu,nasze teksty i przekaz, żył tym maksymalnie. Niestety popełnił samobójstwo, jakby nie wytrzymał presji, może nie otrzymał odpowiedniej pomocy. Tyle co mogłem zrobić przez kontakt telefoniczny i rozmowy to robiłem. Na pewno ma to jasne i ciemne strony.

Chce być kojarzony przede wszystkim z kimś kto zawsze jest wiarygodny. Różne sytuacje i pokusy, które cały czas pojawiają się na rynku np. poparcie swoją osobą jakiegoś produktu czy już ekstrema- wejście w świat celebrycki i zostanie jurorem programu telewizyjnego wyłaniającego kolejne coraz mniej wyszukane gwiazdy jednego sezonu czy jednej chwil. Oni już w momencie kiedy wygrywają są skazani na to, że ludzie czekają na kolejny sezon a to nie ma nic wspólnego ze sztuką czy artyzmem. To, że te programy wyłaniają artystów to tak naprawdę gówno prawda- one po prostu wyłaniają amatorów którzy potrafią śpiewać czyjeś utwory. Jedni robią to lepiej inni gorzej ale takich osób ukrytych tutaj w tych blokach jest tak naprawdę dużo więcej co nie oznacza, że któraś z nich jest w stanie wpisać się w historię kultury czy sztuki tego kraju. Są takie pokusy, olbrzymie pieniądze, które można zarobić i dochodzą do mnie głosy, że mógłbym być jakimś domniemanym następnym jurorem. Myślę wtedy czy tak naprawdę warto i co pomyśleliby ci ludzie, którzy kojarzą mnie z zupełnie inną wizją.

Moja droga była zawsze alternatywą dla tego co dzieje się w mainstreamie. W momencie kiedy takie osoby, które są alternatywą dla mainstreamu istnieją i mogą tylko przekraczać granice, żeby zaraz wracać na swoją stronę to jest taka namiastka nie tyle równowagi, co tego że coś po tej drugiej stronie jest. A kiedy ta strona alternatywno buntownicza zanika to mamy do czynienia z totalną dominacją popkultury i mainstreamu, który niewiele ma wspólnego z wolnością, kreatywnością, swobodną i niezależną myślą.

Wszyscy znają Cię z telewizji. Możesz powiedzieć jakim człowiekiem jesteś prywatnie?
Trudno mi powiedzieć, musiałabyś Ty to powiedzieć chociaż nie poznaliśmy się prywatnie.

A mógłbyś zdradzić jakieś swoje cechy charakteru? Wady i zalety?
Na pewno jestem trudnym człowiekiem dlatego, że generalnie pracuje, pracuje, pracuje i pracuje. Jeżeli nie pracuje to wymyślam a jeżeli nie wymyślam to planuje. To wszystko jest jakby połączone. Wymagam dużo od siebie więc wymagam dużo od innych. Najważniejsza jest dla mnie prawdziwość, wiarygodność i szczerość oraz oddanie się temu co się robi.


Rozmawiała: Aleksandra Kołosowska
Data: 02.08.2011
Źródło: stacjakultura.pl

<< Powrót