Wywiad z Magikiem

Co mógłbyś nam powiedzieć na temat nowej płyty, kiedy się ona ukaże i w jakim kierunku poszliście przy nagrywaniu nowych utworów?
Nie mogę powiedzieć, kiedy wyjdzie płyta, bo ustaliliśmy sobie, że będziemy robić piosenki tak żeby nas zadowalały do końca a w związku z procesem, w jaki sposób to robimy? - siedząc w studiu od razu to komponujemy, nagrywamy i aranżujemy, dokonujemy zgrania w wersji demo, bo nie wszystkie instrumenty można od razu nagrać w 100% dobrze, dlatego to trwa dość długo. W tej chwili można powiedzieć że w komputerze mamy skończone cztery utwory, stylistycznie mógłbym powiedzieć, że jest to połączenie wszystkich naszych dotychczasowych umiejętności jeżeli chodzi o obsługę sprzętu, korzystanie z wszelkich dóbr techniki, które teraz mamy pod ręką: instrumenty wirtualne typu sampler, robienie bitów, no i nowe technologie nagrywania gitar, które pozwalają robić to u nas w studiu, naprawdę na wysokim poziomie. To, z czego korzystamy ma duży wpływ na styl, jest to połączenie wszystkich naszych doświadczeń muzycznych. Większość pomysłów jest przynoszonych przeze mnie, są to pomysły riffowe, to jakby powrót do korzeni, do pierwszych płyt, ale z wykorzystaniem tych narzędzi, których wtedy nie było – tak bym mógł to nazwać, chociaż oczywiście nie będzie to brzmiało jak „Respect”. Płyta będzie po angielsku w całości, nagrywamy od razu wokale.

Nie będzie żadnych utworów po polsku?
Na razie nie myśleliśmy o tym. Chcemy aby płyta była spójna, więc będziemy robić utwory po angielsku, zestawiamy je ze sobą, już jesteśmy na takim etapie, że porównuję sobie te utwory żeby budować jakąś stylistyczną całość. Dąży to w kierunku płyty koncepcyjnej.

Jakieś inspiracje? Czego słuchasz?
To dosyć ciekawe, bo nowoczesna muzyka mnie ostatnio nie interesuje za bardzo, natomiast bardzo dużo słucham klasyki. Wszelkiej klasyki: Czajkowskiego, Bethowena, Mozarta... Kupuję dużo płyt analogowych tego typu, zauważyłem, że bardzo mi to pomaga, gdyż nasz muzyka składa się z wielu warstw i to jest bardzo ciekawe... Nie jest to standardowe nagranie kilku instrumentów typu bas, perkusja, wokal, gitara i koniec. Bardzo dużą rolę odgrywa w niej drugi a nawet trzeci plan, czyli na przykład budowanie z jakichś akordów klimatów, jeżeli dodaje się jakiś dźwięk w innym instrumencie, brzmi on zupełnie inaczej, dodajemy różne akordy, muzyka jest zbudowana z takich plastrów muzycznych, usiana różnymi smaczkami muzycznymi a dobieranie tych dźwięków żeby one ze sobą dobrze stroiły to jest po prostu orkiestracja – nie ma nic lepszego. Zauważyłem ze dużo z tego czerpię, to mi pozwala łatwiej poznawać te rzeczy, wrzucać do naszej muzyki takie bardzo głębokie plastry, złożone z bardzo wielu dźwięków. Czasami jest to dla mnie tak trudne, że musimy się cofać po kilka razy, i to poprawiać. Kiedy musisz wymyślić melodie, którą masz położyć na takim łożu dźwięków może się okazać, że coś nie pasuje, trzeba się cofać, zamieniać i tak dalej, dlatego to trwa tak długo. Jest rzecz która że tak powiem bardzo ją charakteryzuje – to jest gęsta muzyka, w której staramy się zrobić dużo miejsca. Bardzo podoba mi się jak na razie sposób aranżacji, uczymy się cały czas tego, pomimo tego iż tych dźwięków jest bardzo dużo, żeby zostawiały pole do wokali które nagrywamy inaczej, Glaca śpiewa inaczej troszeczkę niż do tej pory, tzn. moim zdaniem bardzo się rozwinął i robimy to za pomocą różnych patentów jeszcze inaczej nagrywamy wokale bliskie, bardzo dalekie, na głosy... Wokal staje się takim osobnym instrumentarium, w momencie kiedy przestaje myśleć o utworze instrumentalnym jako o utworze, kiedy zaczynam traktować go jako podkład, wtedy uważam że jesteśmy gotowi do nagrywania wokali, które same w sobie są drugim takim aranżem. To jest trudno zrobić, po prostu to długo trwa, można by długo opowiadać... Ale jestem zadowolony.

Czy nie myślisz, że mogą być potem problemy z wykonaniem tego na żywo?
Nie, radzimy sobie w przypadku CLC i Revolty doskonale, komputer nam pomaga, wiec mamy zamiar robić to w zupełnie ten sam sposób. Nie bardzo mogę powiedzieć, dokąd to jeszcze zajdzie, bo ja chciałbym bardzo, żeby złączyć żywe brzmienia perkusyjne co jest zawsze strasznie trudne ze względu na nagranie perkusji na poziomie dorastającym poziomowi bitów, które teraz można robić, naprawdę na bardzo wysokim poziomie no i to będzie trzeba nie wiem gdzie i jak nagrać, ale przyjdzie taki czas, że będzie trzeba to nagrać, ale chciałbym żeby było ich więcej niż na CLC – więcej żywej perkusji, i jakby wykorzystując inne instrumenty, miałem też pomysły jakby je wykorzystać, nie wszystko można robić w samplerze, nie każdą melodie czy technikę gry potrafię w tej chwili odzwierciedlić korzystając z płyt do samplera i chciałbym zaprosić paru muzyków którzy grają na instrumentach typu skrzypce czy flet boczny, rozglądam się za takimi ludźmi.

Padło kiedyś takie pytanie - czy chcielibyście zagrać z orkiestrą, albo z jakimiś elementami orkiestry?
Bardzo chętnie, zawsze jesteśmy tak zapracowani, ze trudno jest nam powiedzieć, że byśmy się na coś takiego zdecydowali, to wymaga wielu prób i poświęcenia, dużo czasu, a w tej chwili jesteśmy bardzo zagłębieni w robienie muzyki a powstaje ona tak, że właściwie nie możemy wyhamować, bo każdy utwór tak nas bardzo wciąga do głębi, że nie możemy nawet odpoczywać, bo dopóki nie skończymy pracy nad jednym zamkniętym utworem, to to nie ma sensu. Jesteśmy zajęci po prostu. Ale to dobrze, bo to świadczy o tym ze ta muzyka cały czas nam się podoba i nie traktujemy tego jak, wiesz... Nie mamy sztancy na to. Cały czas przychodząc do studia zastanawiam się jak to tym razem zrobić, nie jest to „no dobra, mamy patent i jedziemy w ta stronę”, nie. Jest parę takich fajnych niespodzianek, jeden utwór powstał, nie powiem w tej chwili w jaki sposób, ale zamierzam o tym powiedzieć na stronie w odpowiednim momencie - jest to absolutny ewenement jeżeli chodzi o tworzenie dźwięku, przetwarzanie dźwięku, jest takim ewenementem, myślę że rewolucyjnym. Nie mam zamiaru teraz mówić dlaczego i jak, powiem to w odpowiednim momencie, chcę, żeby tych utworów było więcej.

Jak myślisz, czy moglibyście wrzucić na stronę jakieś fragmenty utworów, zdjęcia ze studia?
Oczywiście, wydaje mi się, że nadejdzie taki moment kiedy powinniśmy się tym zająć. Co do utworów, fragmentów utworów, zastanawiałem się, ponieważ słuchaliśmy sobie tych utworów rozkładając je właśnie na te warstwy, w związku z tym, że jak powiedziałem muzyka składa się z wielu takich plastrów, one nie mają takiego zadania żeby każdy z niech był słyszalny jako instrument, nie jest tak że dokładnie wyławiasz jakąś linię czy harmonię, o ich zadaniem jest być tłem, dlatego one tworzą jakiś podświadomy klimat, który jest w całości muzyki Sweet Noise bardzo ważny, tak samo ważny jak wokal czy jakaś solówka czy bębny na wierzchu, natomiast zastanawialiśmy się nad tym, bo czasami, kiedy się wyjmuje z muzyki tylko taki sampelek, jakiś fragment, który został gdzieś tam zrobiony, jakiś pad z jakimś podrzędnym, trzecim loopem, on sam w sobie tworzy utwór, i to są naprawdę ciekawe rzeczy z tych utworów. Jest to pole do popisu dla remixowców, można by z tego robić kilka różnych utworów, jakby ktoś chciał, tak jak z „Nie było”. Teraz myślę, że to jest jeszcze lepiej. Gdybyśmy rozbili te utwory naprawdę na kilka elektronicznych warstw, to można dużo kombinować. To jest ciekawe, więc myślę, że właśnie tego typu fragmenty umieścimy może na stronie, rzeczy z którymi pracujemy w tej chwili.

Wielu ludzi pytało o „Quasimodo”, czy będzie na płycie, widzę, że jednak chyba nie?
Nie, „Quasimodo” myślę, że powinien zostać utworem Jacka Kaczmarskiego, który my okazjonalnie wykonujemy na koncertach w związku z tym, że jest to utwór z którym się utożsamiamy, bo mówi o poważnych sprawach, które są dla nas bardzo ważne. Po prostu chciałbym żeby takim został. Może gdzieś, kiedyś, może z koncertu... Nie wiem czy byłbym w stanie wejść do studia i zagrać ten utwór po prostu w studiu tak jak na koncercie – w naszym wykonaniu, zresztą Jacka również, ten utwór zyskuje element tej takiej prawdy kiedy mówi się do ludzi, natomiast nie wiem, nie potrafiłbym chyba śpiewać tej piosenki wprost do mikrofonu w momencie kiedy z gałami ktoś by siedział i nagrywał bez tej ekspresji scenicznej, to jest zupełnie co innego. Nasza muzyka jest naszą muzyką, my ją sami tworzymy i sami wiemy dokładnie w którym miejscu co umiejscowić i jak przekazać; natomiast to nie jest nasz utwór i nie wiem czy zrobimy w ogóle jakiś cover, chociaż miałem taki pomysł, dość szalony, ale jeszcze nie wiem, zobaczymy. Myślę, że na takie tematy będziemy mogli porozmawiać kiedy tych utworów będzie dziesięć, kiedy ta płyta będzie się zbliżała do końca, chociaż pomysły na utwory już mam, bo ja je zbierałem od bardzo dawna i nagrywałem w wersji takiej bardzo prostej na gitarze, natomiast sama produkcja zmienia bardzo te pomysły, to znaczy wzbogaca je, zawsze zostaje ten riff, zostaje sposób na połączenie refrenu ze zwrotką czy jakiś łącznik, bo tworzyłem jakby całe utwory, przynajmniej żeby zawierały szkielet utworu, natomiast to wszystko co je otacza, to powstaje przez bardzo długi czas – to nie jest tydzień, to trwa czasem dwa tygodnie, czasem miesiąc a później się do tych utworów wraca, później odkrywasz, że ten pierwszy który zrobiłaś odstaje od tego czwartego i trzeba coś tam zmienić, bo już się rozwijamy i już jest troszeczkę inaczej, więc tak to wygląda. Ostatnio zrobiliśmy z Kamilem (Haidarem – Shahid) piosenkę, zaprosił nas, więc zrobiliśmy produkcję z nim...

Efekt przeszedł moje oczekiwania!
Moje też, bardzo mi się podoba... Postaraliśmy się, chcieliśmy włożyć tam swój element i myślę że się udało.

Jak ci się w ogóle podoba płyta Shahid?
Nie, jeszcze jej nie słuchałem, bo jej... nie ma! Poza tym, zaraz potem jak tylko to zrobiliśmy to mieliśmy spotkanie z Peją i robiliśmy z nim utwory na jego nowa płytę. Zrobiliśmy dwa utwory które będą jak gdyby utworami zespołu Sweet Noise na jego płycie, czyli taka odwrotność Revolty, aczkolwiek naprawdę podobają mi się te piosenki, są bardzo fajne.

Co myślisz o zamieszczeniu na stronie jakiegoś bootlegu z waszych koncertów, ewentualnie o wydaniu płyty live? Może o płycie jest trochę za wcześnie żeby mówić, ale bootleg?
Tak, bootleg, ok. natomiast płyta live... Płyty live w Polsce trudno jest wyprodukować bo przede wszystkim nie robi się tego z jednego koncertu. Trzeba pojechać w trasę, zagrać ileś tam koncertów ze swoim nagłośnieniem, które bardzo dobrze się zna no i mieć naprawdę dobrych ludzi którzy ci tą płytę nagrają a później obrobią, bo w wersji koncertowej obróbka dźwięku jest naprawdę o wiele trudniejsza w związku z tym, że w studiu robi się to wszystko bez przesłuchu, dogrywa się czasem niektóre instrumenty, oczywiście można to robić live, ale zabezpieczasz się przed różnego rodzaju szumami które na koncercie po prostu są – oczywiste, są też elementem koncertu, jednak trzeba je eliminować żeby ten koncert brzmiał, jak go włączasz w domu i mówisz „no! Dostaje dobry cios!” To jest w Polsce prawie niemożliwe a nie chciałbym wydawać płyty, która okaże się słabsza niż te, które wydawaliśmy do tej pory, więc nie wiem czy powinniśmy się teraz nad tym zastanawiać i skupiać na tym.

A nagrywacie w ogóle jakiś materiał na koncertach?
Nie, myślę, że nie jest to takie proste, dlatego, że potrzebny jest sztab ludzi żeby nagrać ten materiał, to nie jest wciśnięcie guziczka i nagranie na dwa ślady, niby tak można to zrobić – na minidisc, ale wtedy nie nadaje się to do opublikowania.

Ale taki bootleg można by było umieścić na stronie, coś jak livemetallica...
To prawda, ale jesteśmy tak bardzo zakręceni pracą w studiu i tak mało teraz gramy koncertów – ma to swoje plusy i minusy oczywiście, ja wiem, że gramy mało, ale gdybym miał więcej miesięcy jak ten ostatni to nie wiem jak by ta płyta powstawała po prostu, bo rozpraszanie się pomiędzy tymi dodatkowymi produkcjami czy jeszcze do tego próby przedkoncertowe i związane z tym przemeblowanie u nas w studiu to jest dla mnie zawsze koszmar, tak, że ja, owszem, chciałbym grać tych koncertów więcej, ale może tak po kilka, niekoniecznie po skończeniu płyty, ale musimy przycisnąć żeby to nagrywanie nie trwało rok... Oczywiście, że musimy grać koncerty żeby nie zniknąć ze sceny, wcale bym nie chciał zniknąć i przestać grać, tak już kiedyś było, właściwie nie graliśmy prawie dwa lata żadnych koncertów, nie chciałbym żeby tak było, natomiast plusem tego jest, że naprawdę mamy czas – spotykamy się codziennie, zaczynamy w południe, kończymy w nocy, widzisz, nie mogłaby powstawać w ten sposób płyta, gdybyśmy robili materiał grając z zespołem, a po tym ustalając rzeczy wchodzili do studia, dlatego że nie byłoby nas na nią stać. Robimy to u siebie i nasz wkład to jest nasz czas, który my temu poświęcamy, – jeśli poświęcimy utworowi pięć dni to będzie on miał jakiś tam kształt, jeżeli dwadzieścia pięć, to ten utwór zyskuje. To jest gówno prawda to, co słyszałem – takie gadanie „e tam, przeprodukowanie” słyszałem już takie bzdury... Oczywiście można o tym mówić właśnie w sytuacjach takich, kiedy się nagrywa płytę po prostu wchodząc z zespołem do studia a potem się siedzi i w niej dłubie, można. Można mówić o przeprodukowaniu. Tak jak my to robimy to jest zupełnie inaczej, dlatego, że kiedy te dźwięki powstają, już chcemy im nadać taką jakość, którą chcemy żeby była wystarczająca – koniec, zamknięta, to ma być jakość gotowa na płytę, dlatego to trwa długo i ze względu na gęstość tej muzyki tyle to trwa. Zaakceptowałem to, chociaż mnie to w jakiś sposób męczy, ale zaakceptowaliśmy to wszyscy.


Rozmawiała: Mi
Data: 04.11.2004

<< Powrót