|
Zespół Sweet Noise należy do nielicznych bezkompromisowych wykonawców w naszym kraju. Właśnie pojawiła się nowa płyta grupy zatytułowana 'Czas ludzi cienia'. Jej wydanie zostało okupione zmianą wytwórni fonograficznej. Szczegóły w wywiadzie z grupą Sweet Noise.
Jakiś czas temu wydaliście oświadczenie informujące o waszym rozstaniu z firmą fonograficzną Universal. Byliście związani z nią przez ostatnich osiem lat. Jakie były przyczyny takiego kroku?
Cała sprawa rozpoczęła się w momencie kiedy firma zapytała nas o kolejną płytę. Powiedzieliśmy, że materiał już jest. Potem włożyliśmy naprawdę dużo pracy w przygotowanie specjalnego demo. Stawialiśmy przede wszystkim na jakość. Wszystkie aranże, teksty i w ogóle cała wizja muzyczna była dopracowana w stu procentach. Od normalnej płyty ten materiał różnił się tylko gorszym standardem brzmieniowym. To demo dotarło do firmy. Po pierwszych pochlebnych opiniach zaczęliśmy się przymierzać do pierwszych rozmów budżetowych i wówczas okazało się, że w tych kwestiach różnimy się znacząco. Zaczęło się od działu w którym pracuje pan Wiesław Pieregorólka, który starał mi się udowodnić jak wielką ma władzę i jak daleko może się posunąć. Po jego słowach, że jest w stanie zablokować wydanie naszej płyty powiedziałem mu, że płyta zostanie wydana, ale nie w Universalu. Te trzy lata pracy znaczyły dla nas bardzo wiele. Wydanie płyty dla firmy w której choć jedna osoba nam grozi to już nie jest gra do jednaj bramki. Powiedziałem krótko! Zarobicie i wy i my też będziemy zadowoleni, ale polski słuchacz musi czuć, że się o niego dba. Powinien wiedzieć, że pod każdym względem dostaje materiał najwyższej jakości. Dowiedziałem się wówczas, że się mylę gdyż polski słuchacz nie słyszy, ani nie widzi itd., więc jeśli wydacie to demo to będzie ok. Na coś takiego nie mogliśmy się zgodzić.
Jakie były tego konsekwencje?
Zerwaliśmy kontrakt... Zdecydowaliśmy się sami wydać tą płytę. Musieliśmy zorganizować naprawdę dużo pieniędzy, aby móc zrealizować ten materiał tak jak chcieliśmy. Jak na polskie warunki jest to duży budżet i ryzyko też jest duże... Znaleźliśmy dystrybutora w postaci Pomatonu. Co ciekawe inne duże firmy odpowiednio nastawione przez Universal również nam odmówiły współpracy tłumacząc się, że nie chcą mieć kłopotów, czy też obawiając się tak wymagającego zespołu. Tym większy mamy szacunek dla Pomatonu...
Płyta powstawała trzy lata. Do dość długo. Jak wyglądały prace nad tym albumem?
Już podczas grania promocyjnych koncertów z płytą 'Koniec wieku' zmienił się nam skład. Odszedł perkusista i basista. Musieliśmy szukać nowej sekcji i atmosfera była bardzo napięta. Jak już znaleźliśmy odpowiednich muzyków ogrywaliśmy materiał. Potem znów była zmiana i bardzo dużo nieprzewidzianych sytuacji, które opóźniły rozpoczęcie prac nad nową płytą. Oczywiście cały czas pojawiały się jakieś nowe pomysły, które z czasem się krystalizowały. Te problemy wydłużały proces twórczy, ale miały też wpływ na to jak ta płyta jest inna od poprzednich. Długo poszukiwaliśmy muzycznej drogi jaką chcemy podążać. Gdybyśmy tę płytę zrobili wcześniej najprawdopodobniej nie byłaby tak "do przodu" jak jest w tej chwili. Zakupiliśmy syntezator, zaczęliśmy produkować bity. Tego wszystkiego musieliśmy się nauczyć sami co też trwało jakiś czas. Potem przystąpiliśmy do nagrywania demo. Końcowe prace nad materiałem i wszystkie "wgrywki" były już realizowane na bardzo dobrym sprzęcie. Wszystko to trwało sporo czasu, ale głównie poświęciliśmy go nauce i upartemu dążeniu do doskonałości, co miało z pewnością duży wpływ na ogólny zarys tej płyty.
Czy to prawda, że podczas prac w studiu utwory miały ponad sto śladów?
Tak. Wokale musieliśmy nagrywać do "podmiksów", gdyż nie mieściły się w jednym aranżu. Nie mógł tego okiełznać żaden realizator. Leszek Kamiński uciekł ze studia po kilku dniach i zostawił nas na łasce losu. Nie był w stanie zmiksować tak potężnego materiału znanymi sobie sposobami. To był dla nas kolejny cios. Prace nad płytą znów stanęły. Trafiliśmy w końcu do studia Electra Adama Toczki, z którym wymyśliliśmy patent jak okiełznać "studwudziestotrakową" produkcję. Wymagało to spięcia dwóch komputerów, zgromadzenia bardzo dużej ilości bardzo dobrego sprzętu, który musieliśmy pożyczać. To była naprawdę bardzo skomplikowana produkcja, a Adam wykazał się przy niej fantastycznie. Uważamy, że jest jedyną osobą w Polsce, która była w stanie z tym sobie poradzić.
Jesteście zadowoleni z efektu?
Tak. Jesteśmy bardzo zadowoleni. Właściwie znam tą płytę na wylot. Każdy "sound" obrabialiśmy kilkakrotnie wracając do nich po kilka razy. Zagłębialiśmy się w takie szczegóły, o których istnieniu wcześniej w ogóle nie wiedzieliśmy. Uczyliśmy się tego na bieżąco produkując tę płytę, tak więc bagaż doświadczeń zebraliśmy bardzo duży. Przez cały czas pracy w studiu czuliśmy progres i jesteśmy z tego bardzo zadowoleni.
Czy mieliście jakieś główne założenia przystępując do produkowania tej płyty?
Przede wszystkim chcieliśmy, aby była dla wszystkich zrozumiała. Dlatego też w całości jest zaśpiewana po Polsku i główny nacisk kładliśmy na to, aby tekstu nie trzeba było się domyślać. No i oczywiście cała produkcja muzyczna, którą zrobiliśmy na najwyższym, możliwym poziomie. Jednak głównym motorem i siłą napędową płyty są teksty.
No właśnie. Glaca... jesteś autorem słów wszystkich piosenek. Jak byś je w skrócie scharakteryzował?
Generalnie jest to bunt przeciw rzeczywistości, z którą trzeba się zmagać dzień po dniu. Przede wszystkim szukałem źródła tego buntu, który wybuchł we mnie w takiej chwili. W pewnym momencie żyjąc tu w Polsce dałem się zwieść sytuacji, w której wszystko ładnie wygląda. Początkowe sukcesy na wielu płaszczyznach poparte telewizyjną propagandą przedstawiały Polskę jako kwitnący kraj i to spowodowało, że zapewne wiele osób się na to złapało. W pewnym momencie zacząłem się temu lepiej przyglądać i zauważyłem pierwsze symptomy niestabilności tego wszystkiego. Zauważyłem, że w dużej mierze cały kraj jest poddany manipulacji i naciskom. Ludzie są wykorzystywani na wielu poziomach i nie daje się im tego co im się należy. To są przemyślenia, które doprowadziły do tego, że napisałem tą płytę. Sam tytuł – 'Czas ludzi cienia' odnosi się do osób, które coraz bardziej popadają w zależności wobec systemu. Jest coraz więcej ludzi, których codzienne życie sprowadza się do myślenia jak opłacić rachunki i zobowiązania jakie zaciągnęli wobec przeróżnych korporacji czyli systemu. To zaczyna wysysać z nich energie i piękno i zamienia życie w pogoń... Tak naprawdę jedyny moment kiedy są docenieni i dopieszczeni jest podczas zmiany władz czyli wyborów. Wtedy się o nich zabiega. A potem znów nie mają twarzy ani głosu i potem tylko bunt może sprawić, że ten "opasły cielak" jak nazywam władzę zwróci na nich swoje oczy. Ostatnio słyszałem jak Manu Chao mówił o zachodnim, kapitalistycznym modelu władzy. Taka forma ma coraz więcej wrogów. Niby państwo dba o swoich mieszkańców, tymczasem coraz częściej jest tak, że ci ludzie czują się wykorzystywani na różne sposoby. Grozi im ultranowoczesna forma niewolnictwa, totalnej kontroli. Mamy przyjaciół, którzy mieszkają w Stanach i przyjeżdżają tu grać koncerty i twierdzą, że dochodzi już do takich paranoi, że jedne rodziny donoszą na drugie. Oczywiście wydarzenia z 11 września, ktokolwiek za nimi stoi, napędziły nieco tą spiralę, ale w tym momencie istnieje już przyzwolenie prawne na inwigilowanie każdego człowieka. Tak więc istnieje już totalna kontrola... I o tym jest płyta. Z jednej strony ludzie cienia, którzy walczą o byt, a z drugiej strony ci, którzy stoją za wielkimi, atakującymi nas korporacjami, które tak szybko owinęły się wokół nas swoimi mackami. Teraz aby szukać wolności należałoby uciekać od cywilizacji.
Czy w swoich tekstach dajesz jakąś receptę na taki stan rzeczy czy wyłącznie obrazujesz problem tematu?
Ja wyrzucam z siebie te emocje i bunt przeciwko takiej sytuacji. Poza tym nie lubię stagnacji. Im więcej pytań zostanie zadanych po tej płycie tym lepiej. Ważna jest myśl. Ona jest motorem wszystkiego. Jeśli ludzie choć na chwilę się nad tym zastanowią, zadadzą kilka pytań i będą oczekiwać odpowiedzi to jest to już zjawisko pozytywne. My zawsze chcieliśmy robić rzeczy nieprzewidywalne. Wychodziliśmy na scenę i graliśmy nieprzewidywalne dźwięki i to chyba zawsze najbardziej nas kręciło.
Nieprzewidywalnym posunięciem były wspólne nagrania z Anną Marią Jopek. Niewiele chyba osób mogłoby sobie wyobrazić połączenie waszej ostrej, drapieżnej muzyki z liryczną, subtelną interpretacją Ani Jopek.
Jest to kolejne wyrwanie się ze schematu i kolejne dążenie do wolności słowa i działań. Ania już przy okazji naszej płyty 'Ghetto' pochlebnie się o nas wyrażała. W momencie gdy napisałem tekst do piosenki 'Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz' pomyślałem o damskim wokalu. Miałem kilka typów m.in. Korę, ale w końcu ktoś zaproponował: "Dlaczego nie Ania Jopek?". Pięknie śpiewa, wydaje się być zaangażowana, szanuje ludzi i jest prawdziwa i świeża w tym co robi. W końcu odwiedziłem ją, puściłem jej ten utwór i jak tylko się skończył zadeklarowała, że w to wchodzi. Przyjechała zimą do studia, gdzie nagrywaliśmy wokale. Nagrała swoje partie cudownie... Jej interpretacja była delikatna, piękna, a jednocześnie z wielką pasją i mocą. Nadała temu utworowi zupełnie nowy wymiar. Pomogła nam przejść od ciężkich emocji związanych ze sprawami globalnymi do kwestii uczuć. Wiele kobiet mówiło mi później, że obecność Ani na płycie sprawi, że może się tym albumem zainteresować wiele osób z zupełnie innego świata. Jest jeszcze jedno oblicze, które udało się nam uzyskać mianowicie, że jest ona uniwersalna. Oprócz ludzi cienia, manipulacji o globalnym zasięgu pojawia się także miłość i potrzeba bycia akceptowanym, potrzeba bliskości drugiego człowieka. Dążenie do szukania jedności z innymi ludźmi. Wszyscy potrzebujemy więzi z innymi ludźmi, a jest ich czasami tak mało. Wszystkie rzeczy, które robimy podszyte są wielkim szacunkiem nie tylko dla naszych fanów, ale dla wszystkich, których poznajemy przez naszą sztukę. Niekoniecznie muszą chcieć się buntować czy walczyć. Wystarczy, że poczują jedność słuchając w domu naszej płyty.

Rozmawiał: Wojtek Belke
Data: 05.08.2002
Źródło: muzyka.wp.pl
<< Powrót
|